Rożyński: Pozorowanie zamiast redukcji długu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2010, 04:39
Paweł Rożyński
Paweł Rożyński/DGP
Rząd skupia się na sztuczkach, które obniżają nasze zadłużenie tylko na papierze. Nie na to czekamy.

Rząd interweniuje na rynku walutowym, podbijając kurs złotego. To poprawi statystyki dotyczące zadłużenia na koniec roku i oddali nas od progu w wysokości 55 proc. PKB, którego przekroczenie zmusiłoby rząd do radykalnych cięć wydatków i podwyżek podatków. Konsekwencje byłyby dramatyczne i dla społeczeństwa, i dla rządu, który przyszłoroczne wybory pewnie przegrałby z kretesem.

O tym, że w ostatnich dniach doszło do interwencji walutowej, informowały już Bloomberg i Polska Agencja Prasowa, powołując się na dilerów bankowych. Ministerstwo Finansów, które w tej sprawie milczy, ma na swych rachunkach 5,5 mld euro. Wystarczą jednak niewielkie kwoty, by znacznie osłabić euro (spadło wczoraj do poziomu 3,97 zł). Ponieważ prawie jedna trzecia polskiego długu jest zaciągnięta w walutach obcych, cała operacja doprowadzi do zmniejszenia ogólnej sumy zadłużenia liczonej w złotych.

Minister finansów co prawda konsekwentnie zapowiada, że do przekroczenia progu 55 proc. PKB nie dojdzie, ale w życiu pewne są tylko śmierć i podatki. Przekonał się o tym minister Jacek Rostowski, kiedy w końcu 2008 r. niespodziewanie podskoczył deficyt, a unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia pytał: „Jacku, co się dzieje?”. Niestety wystarczy niespodziewane wahnięcie kursu walutowego, zadłużenie się samorządów, nad którym rząd nie ma wystarczającej kontroli, czy spadek wpływów podatkowych, i może się zrobić nieprzyjemnie. Lepiej więc dmuchać na zimne.

To nie pierwszy pozorowany ruch rządu w kwestii finansów publicznych. Wyłączanie z budżetu wydatków drogowych, wojowanie miesiącami z Brukselą o inne liczenie długu, przewidywane ograniczenia transferów składek do OFE czy wspólne konto dla instytucji państwowych to nie są radykalne ruchy uzdrawiające sytuację, na które czekamy. Rząd okazuje się radykalny tylko w kwestii cięć wydatków na drogi, bo te się nie zwiną i nie pójdą protestować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj