Forsal logo

Sprawdzenie stanu konta nie zawsze jest darmowe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 lipca 2012, 20:14
Dłoń wyciagająca banknoty z bankomatu, mat. shutterstock
Dłoń wyciagająca banknoty z bankomatu, mat. shutterstock/Forsal.pl
Ciekawość to pierwszy stopień do prowizji, mogą przekonać się klienci niektórych banków chcący sprawdzić w bankomacie saldo swojego konta.

 Polityka banków jest tu mocno zróżnicowana. Gdy część instytucji dostęp do informacji o stanie konta zapewnia za darmo, w innych trzeba wiedzieć gdzie się udać, aby było za darmo, a w pozostałych bankach za każdym razem zapłacić.

Sprawdzać stan konta przy okazji wypłaty gotówki z bankomatu czy nie? Wszystko zależy, w którym banku. Lektura tabel opłat i prowizji podpowiada, że nie zawsze warto natychmiast zaspokajać ciekawość. Czasami lepiej zalogować się do konta w internecie lub spytać panią w okienku w najbliższej placówce. Chyba, że istnieje ryzyko powstania niedozwolonego zadłużenia, które karane jest jeszcze wyższą prowizją, albo pojawi oprocentowany debet, czego zainteresowany chciałby uniknąć.

Bezpłatnie

Za darmo o stan konta mogą zapytać przy bankomacie, oczywiście o ile maszyna ma taką funkcję, klienci: BGŻ, BNP Paribas, BOŚ, BPH, ING BSK, Pekao, PKO BP, Citi Handlowego czy DnB Nord. W pozostałych bankach, aby zerknąć na konto trzeba zapłacić, albo udać się do odpowiedniej maszyny, gdzie będzie to bezpłatne.

Na zróżnicowanie cennika wpływ mają także inne możliwości jakie mają klienci poszczególnych banków. Np. w ING BSK i BNP Paribas jest to usługa oferowana wyłącznie w bankomatach należących do banku, a m.in. w Millennium czy Polbanku saldo można sprawdzać także w obcych bankomatach.

Za darmo, ale pod warunkami

W DB PBC saldo za darmo może skontrolować klient wykorzystując do tego celu wyłącznie bankomaty DB PBC, jeśli już jednak stoi przed maszyną Euronetu musi liczyć się z wydaniem 1 zł, a w przypadku pozostałych bankomatów – 2 zł (chyba, że jest posiadaczem prestiżowego konta db Elite, wówczas nie płaci wcale). Nie mniej skomplikowana tabela opłat obowiązuje dla tego rodzaju usługi w Millennium. Jeśli zainteresowanemu wystarczy wyłącznie wyświetlenie informacji na ekranie bankomatu należącego do Millennium, to nie zapłaci nic, ale jeśli informację wydrukuje, będzie go to kosztowało 50 gr. Również 50 gr. zapłaci jeśli zapyta o stan konta w maszynach BZ WBK i Cash4You (sieć już przejęta przez Euronet). 2 zł trzeba wydać za informację w pozostałych bankomatach. Podobnie sytuacja wygląda w Polbanku, gdzie zaspokojenie ciekawości w bankomatach należących do banku jest za darmo, ale już w innych maszynach trzeba zapłacić 1 zł.

Płacić trzeba zawsze

Jest też trzecia grupa banków, w których bez względu na przynależność maszyny, za skorzystanie z takiej usługi zawsze trzeba zapłacić. Klienci Banku Pocztowego za każdym razem muszą liczyć się z opłatą w wysokości 50 gr. W Getin Banku prowizja wynosi 99 gr., a w Aliorze (z wyjątkiem klientów private bankingu), Eurobanku i Kredyt Banku – 1 zł. 1,50 zł oczekuje MultiBank, a 2 zł mBank i BZ WBK.

Prawie 15 mln pytań o saldo czy historię transakcji

Jak wynika z danych NBP w I kwartale tego roku saldo na koncie, bądź historię transakcji, albo zmiany PIN-u właśnie w bankomacie dokonano blisko 14,8 mln razy. Choć liczba ta robi wrażenie, to jednak w zestawieniu z popularnością wypłat gotówki – ponad 174 mln – wypada mizernie. Na 12 wypłat gotówki przypada zaledwie jedna tego rodzaju operacja. Jak pokazują statystyki, zainteresowanie tą możliwością bankomatów spada, jeszcze rok temu co jedenasta wypłata gotówki wiązała się m.in. ze sprawdzeniem salda, a dwa lata temu była to nawet co dziesiąta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Halina Kochalska
Halina Kochalska
Moja kariera:
Komentarze dla mediów w zakresie: bankowość i produkty bankowe, kredyty mieszkaniowe i konsumpcyjne, karty kredytowe i konta osobiste

Od 2009 Analityk Gold Finance, ekspert w zakresie produktów bankowych

Od 2007 do 2009 Dziennik

Od 2000 do 2007 Gazeta Giełdy Parkiet, dział giełdowy

Od 1999 do 2000 Prawo i Gospodarka

Od 1998 do 1999 Gazeta Giełdy Parkiet

Od 1997 do 1998 Prawo i Gospodarka

Od 1994 do 1997 Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej

Halina Kochalska rozpoczęła studia w 1990 roku na wydziale Politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalność dziennikarstwo. Dyplom uzyskała już
na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie studiów współpracowała z krakowską redakcją Gazety Wyborczej, po zmianie uczelni
na Uniwersytet Warszawski została zatrudniona w redakcji Gazety Stołecznej. Od 1997 roku pisała artykuły o tematyce gospodarczej dla Prawa i Gospodarki. Specjalizowała się
w temacie prywatyzacji i spółek giełdowych. Doświadczenie w dziennikarstwie finansowym zdobywała w również Parkiecie, gdzie jako pierwsza kobieta została zatrudniona w dziale giełdowym. Z Gazetą Giełdy Parkiet była związana przez niemal 4 lata. Od 2007 jako dziennikarka finansowa Dziennika specjalizowała się w tematyce bankowości i produktów bankowych

W październiku 2009 roku Halina Kochalska dołączy do grona analityków Gold Finance jako ekspert w dziedzinie sektora bankowego oraz usług i produktów bankowych.
 

 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRekordowa zdolność kredytowa Polaków. Pomaga spadający WIBOR »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj