Kamery miały chronić dom. Nagrywały sąsiadów, ulicę i nawet okno toalety
Właściciele nieruchomości często korzystają z kamer, aby zabezpieczyć wejście, furtkę, bramę, podjazd, samochód, ogród albo zapewnić większe bezpieczeństwo domownikom. Problem zaczyna się wtedy, gdy zasięg urządzeń wykracza poza granice chronionej posesji.
Tak było w sprawie rozpatrywanej przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Skarżący wskazywali, że na sąsiedniej nieruchomości zamontowano kilkanaście kamer. Urządzenia miały rejestrować obraz i dźwięk przez całą dobę, a ich zasięg obejmował nie tylko teren należący do właściciela monitoringu, lecz również drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości.
Sąsiedzi twierdzili, że czują się nękani i pozostają pod stałą obserwacją. Jedna z kamer miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety znajdującej się w sąsiednim budynku. W skardze podnoszono również, że ich dane osobowe są przetwarzane bez zgody i bez odpowiedniej podstawy prawnej.
Do sprawy przystąpił UODO. Właściciel monitoringu został wezwany do złożenia wyjaśnień, jednak nie odebrał kierowanej do niego korespondencji.
Monitoring prywatnej posesji wyszedł poza działkę. UODO uznał, że wyjątek domowy nie działa
Jak się okazało, monitoring nie ograniczał się wyłącznie do prywatnej posesji. Prezes UODO zwrócił uwagę, że tak zwany "wyjątek domowy" może być stosowany jedynie wtedy, gdy przetwarzanie danych odbywa się w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze. W praktyce oznacza to przede wszystkim sytuację, w której kamera obejmuje własny dom, podjazd, bramę, wejście albo ogród.
Jeżeli monitoring obejmuje choćby część drogi publicznej lub cudzej nieruchomości, działalność właściciela kamery może wykraczać poza zakres tego wyjątku.
Zgoda nagrywanych osób nie jest jedyną możliwą podstawą przetwarzania danych. W określonych sytuacjach monitoring może opierać się na prawnie uzasadnionym interesie właściciela, takim jak ochrona domu, mienia czy bezpieczeństwa domowników.
Ważne
Prawnie uzasadniony interes nie daje jednak nieograniczonego prawa do obserwowania sąsiadów, ich okien, podwórek, rozmów ani osób poruszających się po drodze publicznej.
W opisywanej sprawie UODO stwierdził, że właściciel monitoringu nie wykazał żadnej przesłanki wynikającej z art. 6 RODO, która uzasadniałaby przetwarzanie danych w tak szerokim zakresie. Organ odwołał się również do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z nim monitoring prywatnego domu nie może zostać uznany za działalność wyłącznie osobistą lub domową, jeżeli obejmuje także przestrzeń publiczną.
UODO zwrócił uwagę na jeszcze jedną okoliczność. Właściciel miał wykorzystywać nagrania między innymi do inicjowania postępowań w sprawach o wykroczenia. Organ podkreślił, że osoba prywatna nie może przejmować funkcji służb odpowiedzialnych za utrzymanie porządku publicznego. Kamera zamontowana przy domu powinna służyć ochronie własnej nieruchomości, a nie działać jak prywatny system obserwowania ulicy, przechodniów i sąsiadów.
Siedem dni na usunięcie albo przestawienie kamer i 26 711 zł kary za niewykonanie decyzji
Prezes UODO nakazał właścicielowi zaprzestanie przetwarzania danych osobowych skarżących za pomocą monitoringu wizyjnego. W tym celu właściciel miał zdemontować kamery albo trwale skierować je w taki sposób, aby obejmowały wyłącznie jego posesję. Urządzenia nie musiały więc całkowicie zniknąć z budynku. Konieczne było jednak takie ustawienie systemu, aby kamery nie rejestrowały sąsiadów, ich nieruchomości ani drogi publicznej. Nakaz obejmował zarówno wizerunek, jak i głos skarżących. Właściciel otrzymał siedem dni od dnia doręczenia decyzji na wykonanie nakazu.
Ważne
Ponieważ nakaz nie został wykonany, Prezes UODO nałożył następnie administracyjną karę pieniężną w wysokości 26 711 zł. Decyzja w sprawie kary nie jest prawomocna.
Organ uznał, że niewykonanie wcześniejszego nakazu miało charakter nieumyslny, ponieważ właściciel faktycznie nie odebrał decyzji. Jednocześnie długotrwałe nieodbieranie korespondencji zostało ocenione jako rażące zaniedbanie i potraktowane jako okoliczność obciążająca.
Jak zamontować kamerę na domu, żeby nie narazić się na karę?
Przede wszystkim kamera powinna obejmować wyłącznie ten obszar, który rzeczywiście musi być monitorowany w celu ochrony własnej nieruchomości. Może rejestrować bramę, furtkę, wejście do budynku, podjazd, garaż, samochód czy ogród. Jej zasięg powinien być jednak ograniczony do niezbędnego minimum.
Przed ostatecznym montażem warto dokładnie sprawdzić rzeczywisty obraz rejestrowany przez urządzenie. Współczesne kamery często mają szeroki kąt widzenia, tryb nocny, funkcję zbliżenia, zapis w chmurze, a także wbudowany mikrofon. To, co z perspektywy właściciela ma służyć jedynie kontroli własnej bramy, w praktyce może obejmować również okno sąsiada, fragment jego ogrodu, wejście do sąsiedniego domu albo osoby poruszające się po ulicy.
W takiej sytuacji należy zmniejszyć kąt widzenia, odpowiednio skierować obiektyw albo skorzystać z masek prywatności, które technicznie zasłaniają określone fragmenty obrazu. Jeżeli skuteczna ochrona bramy lub podjazdu wymaga uchwycenia niewielkiej części otoczenia, właściciel powinien być w stanie wykazać, że jest to rzeczywiście konieczne i że zamierzonego celu nie można osiągnąć za pomocą rozwiązania mniej ingerującego w prywatność innych osób.
Szczególną ostrożność należy zachować przy nagrywaniu dźwięku. Rejestrowanie rozmów sąsiadów lub przechodniów jest znacznie bardziej ingerujące w prywatność niż samo utrwalanie obrazu. W wielu prywatnych systemach monitoringu najrozsądniejszym rozwiązaniem jest całkowite wyłączenie mikrofonu, jeżeli rejestrowanie dźwięku nie jest bezwzględnie potrzebne.
Jeżeli system obejmuje osoby postronne, jego właściciel musi posiadać odpowiednią podstawę prawną, spełnić obowiązek informacyjny oraz ograniczyć nagrywanie wyłącznie do zakresu, który jest rzeczywiście niezbędny. Największe ryzyko wiąże się z kierowaniem kamer na cudze okna, drzwi, ogród, podwórko, taras, miejsce wypoczynku, wejście do domu, drogę publiczną czy chodnik. Ryzykowne jest także wykorzystywanie monitoringu do dokumentowania codziennych zachowań sąsiadów albo wywierania na nich presji. W sytuacji trwającego konfliktu sąsiedzkiego kamera bardzo łatwo może stać się kolejnym źródłem sporu.
Sąsiad nagrywany przez kamerę może złożyć skargę do UODO albo iść do sądu
Osoba, która podejrzewa, że kamera sąsiada obejmuje jej działkę, okna albo prywatną część domu, powinna w pierwszej kolejności spróbować ustalić rzeczywisty zasięg urządzenia. Czasami wystarczają rozmowa i prośba o zmianę kąta ustawienia kamery albo zastosowanie maski prywatności.
Jeżeli rozmowa nie przynosi rezultatu, warto zgromadzić dowody. Mogą to być zdjęcia przedstawiające ustawienie kamer, opis sytuacji, daty konkretnych zdarzen, korespondencja prowadzona z właścicielem monitoringu czy relacje świadków.
Następnie można rozważyć złożenie skargi do Prezesa UODO, jeżeli monitoring prowadzi do przetwarzania danych osobowych poza zakresem czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze.
Ważne
Niezależnie od postępowania przed UODO osoba nagrywana może również dochodzić ochrony swojej prywatności na drodze cywilnej. W takim przypadku może chodzić o naruszenie dóbr osobistych, w szczególności prawa do prywatności, wizerunku, spokoju oraz miru domowego. Podstawę prawną takich roszczeń mogą stanowić art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego.
Źródła: Decyzje UODO DKE.561.4.2026 oraz DS.523.6546.2024, Ustawa z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. 2019 poz. 1781 ze zm.), wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 11 grudnia 2014 r. w sprawie C-212/13, art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2026 poz. 795)
Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego.
