Forsal logo

Dlaczego Rosjanie wysyłają samoloty nad Bałtyk? Padła konkretna odpowiedź

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
54 minut temu
Sankcje na Rosję zniesione. Ukraina protestuje
Eksperci: rosyjskie samoloty nad Bałtykiem wywierają presję i badają polski system obronny; reakcja - zgodna z procedurami/Shutterstock
Polskie lotnictwo po raz kolejny przeprowadziło w czwartek operację przechwycenia rosyjskich samolotów wojskowych nad Bałtykiem. Analityk OSW Jacek Tarociński ocenił, że działania Moskwy mogą służyć m.in. rozpoznaniu polskich systemów obronnych oraz obserwacji prowadzonych ćwiczeń wojskowych. Mjr Ewa Złotnicka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych zaznaczyła, że reakcja polskiego wojska odbywa się zgodnie z obowiązującymi procedurami.

W czwartek nad Bałtykiem doszło do kolejnego - po incydentach ze środy oraz wtorku - przechwycenia przez polskie lotnictwo rosyjskich samolotów wojskowych. Jak przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, para dyżurna polskich myśliwców przechwyciła dwa rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem; po zakończeniu operacji piloci przechwycili rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Do analogicznych incydentów doszło we wtorek i w środę - w środę polskie lotnictwo przechwyciło nad Bałtykiem parę rosyjskich myśliwców Su-30 z Królewca, we wtorek - rozpoznawczego Iła-20 na północ od Ustki.

Polskie myśliwce przechwytują rosyjskie samoloty nad Bałtykiem

Mjr Ewa Złotnicka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych - odpowiedzialnego za codzienne monitorowanie i ochronę polskiej przestrzeni powietrznej - podkreśliła w rozmowie z PAP, że takie przechwycenia to standardowa procedura w sytuacji, gdy do polskiej przestrzeni powietrznej zbliżają się obiekty - np. obce samoloty - których nie można zidentyfikować, m.in. ze względu na wyłączone transpondery. Mjr Złotnicka zapewniła też, że polskie systemy obrony powietrznej - nie tylko samoloty, ale też systemy rozpoznawcze i naziemna obrona przeciwlotnicza - pozostają w gotowości do reagowania 24 godziny na dobę.

- Zawsze, gdy jakieś statki powietrzne wykonują loty w pobliżu naszych granic i nie spełniają międzynarodowych procedur lotniczych - nie mają złożonych planów lotu i nie mają włączonych transponderów, to są standardowe kroki, które podejmujemy dla bezpieczeństwa - powiedziała. Mjr Złotnicka dodała, że podstawowym zadaniem dla pilotów, którzy mają zadanie przechwycić obcy statek powietrzny, jest podlecieć w jego pobliże i go zidentyfikować - najczęściej wizualnie - a następnie odeskortować go poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.

Jak zaznaczyła, przechwycenie obcego samolotu to nie jest żadna forma „demonstracji siły”, a przede wszystkim - metoda na jego identyfikację i zapewnienie bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej. Przypomniała, że takie incydenty zdarzały się już w przeszłości, obecnie jednak mieliśmy do czynienia z trzema incydentami następującymi dzień po dniu.

Rosja bada polską obronę powietrzną i reaguje na ćwiczenia wojskowe

Analityk ds. obronności z Ośrodka Studiów Wschodnich Jacek Tarociński ocenił w rozmowie z PAP, że działania Rosjan to przede wszystkim wywieranie presji na państwo polskie. - Rosjanie robią to ciągle (...) Mamy momenty, gdy jest tego więcej - lato to jest pod tym względem zawsze bardziej napięty czas; często też Rosjanie łączą ataki na Ukrainę z prowokacjami na Bałtyku - wskazał.

Tarociński zwrócił uwagę, że niestandardowe w działaniu Rosjan jest to, że wysyłają swoje samoloty w pobliże polskiej przestrzeni powietrznej trzy dni z rzędu. - Zobaczymy, czy będzie trwało to dłużej; niemniej, zazwyczaj były to jednak epizody, najwyżej dwa dni dzień po dniu. Trzy dni - to zaczyna być niepokojące, nie jest jednak to sygnał żadnej rosyjskiej agresji, a bardziej wywierania presji, z którą musimy sobie radzić - zaznaczył.

Analityk powiedział, że obecnie trwa okres, gdy na nadmorskim Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce trwają intensywne ćwiczenia i szkolenia - ćwiczy tam polskie lotnictwo i obrona przeciwlotnicza, a także artyleria rakietowa i lufowa, która może tam np. ćwiczyć ostrzały na dużych dystansach.

- Codzienna obecność tego rosyjskiego samolotu rozpoznawczego wskazuje, że jednym z zamiarów rosyjskich jest zaburzanie szkolenia, bo gdy taki samolot zbliża się do ćwiczącego pododdziału, to ten powinien przerwać ćwiczenia - jest to po prostu niebezpieczne. Przypadkowy wypadek prowadziłby do głębokiego incydentu międzynarodowego - zauważył Tarociński.

Z drugiej strony - jak mówił ekspert - Rosjanie chcą w ten sposób zbadać, jak działa polski system obrony powietrznej: jak szybko w pobliżu nieznanego samolotu pojawia się polska para dyżurnych myśliwców, ile trwa proces Alpha Scramble (alarmu bojowego dla lotnictwa), a także np. jakie samoloty są wyznaczone do misji.

- Rosjanie regularnie od lat nie składają planów lotów i nie mają włączonych transponderów (...). Po inwazji na Ukrainę w 2022 roku prawie całkowicie zaprzestali składania planów lotów. To prowadzi do tego, że za każdym razem, gdy Rosjanie skądś wylatują, czy to z Obwodu Królewieckiego czy okolic Petersburga, są podrywane pary dyżurne stacjonujące w Estonii, Litwie, Polsce czy Szwecji - powiedział analityk.

Tarociński zwrócił uwagę, że tego typu ruchy Rosjan powodują też zakłócenia w normalnym, cywilnym ruchu lotniczym nad Bałtykiem - bowiem w sytuacji, gdy na radarach pojawia się nieznany statek powietrzny i do jego przechwycenia zostają wysłane samoloty bojowe, pozostałe samoloty w regionie muszą np. zwiększyć odstępy, w których latają, co zmniejsza ogólną przepustowość ruchu lotniczego nad Bałtykiem, co z kolei przekłada się np. na opóźnienia na lotniskach.

NATO monitoruje Bałtyk. Rosyjskie loty bez transponderów

Zdaniem byłego szefa BBN, gen. Stanisława Kozieja, przywódca Rosji Władimir Putin stoi obecnie przed dylematem, jak znaleźć sposoby na eskalację wojny z Ukrainą, aby przechylić szalę na swoją stronę.

W związku z tym – mówił w rozmowie z PAP gen. Koziej – Putin w najbliższym czasie najprawdopodobniej dokona jakiegoś rodzaju eskalacji na samej Ukrainie, ale też jednocześnie zwiększy intensywność działań hybrydowych wobec państw NATO, po to, aby zniechęcić Zachód do pomocy Kijowowi.

- Na te incydenty przechwytywania rosyjskich samolotów, które przydarzają się coraz częściej, patrzę jako przygotowania do tejże eskalacji – powiedział gen. Koziej. Generał zauważył jednocześnie, że ze wszystkich obszarów, nasza przestrzeń powietrzna jest najlepiej zabezpieczona, m.in. ze względu na zintegrowany system obrony powietrznej NATO, na który składają się m.in. misje Sojuszu, takie jak NATO Air Policing.

Poza wydarzeniami tego tygodnia ostatni przypadek przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad wodami międzynarodowymi na Bałtyku przez polskie myśliwce, o którym informował resort obrony, miał miejsce w maju. W tym roku podobnych akcji było już co najmniej kilkanaście.

Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.

Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Piloci mogą w tym celu wykonywać szereg manewrów - zbliżać się do obcego samolotu, pokazywać mu swoje uzbrojenie czy wypuszczać flary.

Jeżeli chodzi o interwencje nad Morzem Bałtyckim, to prowadzą je przede wszystkim polskie samoloty z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w woj. pomorskim; stacjonują tam samoloty MiG-29. Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem. Ponadto przestrzeń międzynarodowa na morzu jest monitorowana przez siły zbrojne państw regionu - Polski, Szwecji, Danii czy Niemiec. Działania sojuszników w powietrzu koordynuje natowskie Dowództwo Sojuszniczych Sił Powietrznych AIRCOM.(PAP)

mml/ from/ rbk/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zdjęcie - Łukasz Dobrzyński
oprac. Łukasz Dobrzyński

Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDlaczego Rosjanie wysyłają samoloty nad Bałtyk? Padła konkretna odpowiedź »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj