Forsal logo

Nowe opłaty dla milionów Polaków? Polska i 10 państw UE chcą zatrzymać zmiany w ETS

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
50 minut temu
Nowe opłaty dla milionów Polaków? Polska chce zatrzymać zmiany w ETS
Nowe opłaty dla milionów Polaków? Polska i 10 państw UE chcą zatrzymać zmiany w ETS/ShutterStock
Polska wraz z dziewięcioma innymi państwami Unii Europejskiej wystąpiła do Komisji Europejskiej o reformę systemu ETS i ponowną analizę kontrowersyjnego ETS2. Kraje alarmują, że nowe regulacje mogą przełożyć się na dodatkowe koszty dla gospodarstw domowych, wyższe rachunki za ogrzewanie i wzrost cen paliw.

Polska wraz z dziewięcioma państwami Unii Europejskiej zaapelowała do Komisji Europejskiej o reformę systemu handlu emisjami ETS i bardziej realistyczne tempo dekarbonizacji. Koalicja domaga się m.in. spowolnienia redukcji uprawnień do emisji, uwzględnienia specyfiki poszczególnych gospodarek oraz ponownej dyskusji nad systemem ETS2, który może oznaczać dodatkowe koszty dla gospodarstw domowych.

Walczymy o naprawę ETS i sprawiedliwą transformację energetyczną dla Polski. Zbudowaliśmy koalicję 10 państw członkowskich domagających się reformy EU ETS i realistycznej ścieżki redukcji emisji. List z postulatami koalicjantów został dziś przekazany Komisji Europejskiej” - napisała na platformie X w środę 15 lipca ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska. Przekazanie takiego listu, w którym grupa państw nawoływać będzie do pragmatycznej rewizji EU ETS i powrotu do rozmowy o zasadności ETS2 zapowiedział wcześniej wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.

Kto popiera Polskę? Koalicja 10 państw ma w UE mniejszość blokującą

Resort klimatu i środowiska przekazał, że koalicja składa się oprócz Polski z Włoch, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Estonii, Grecji oraz Cypru. W takim składzie koalicja taka ma w Radzie mniejszość blokującą. Grupa 10 państw z udziałem Polski apeluje m.in. o realistyczną ścieżkę redukcji emisji. Opowiada się za jej wydłużeniem w przemyśle i energetyce bliżej 2050 roku. Takie działanie miałoby zdjąć presję związaną z rosnącymi cenami uprawnień w systemie ETS z przemysłu.

Państwa koalicji chcą także uwzględnienia specyfiki krajowej (miksu energetycznego, PKB per capita) we wszystkich mechanizmach finansowania ETS, tak by zapewnić równe warunki transformacji dla państw o niższym dochodzie i trudniejszych punktach startowych transformacji.

Państwa UE chcą zmian w ETS i ponownej dyskusji o ETS2

Koalicja domaga się też szybkiej rewizji metodologii benchmarków (wskaźników), tak, aby spowolnić tempo wycofywania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Ten postulat jest szczególnie istotny dla polskiego przemysłu. Państwa chcą także powrotu do rozmowy o zasadności ETS2. Zwracają uwagę, że system ten uderzy m.in. w gospodarstwa domowe. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami ETS2 ma być wdrożony rok później niż planowano (od 2028 r.).

Komisja Europejska przedstawi w piątek reformę systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS. Ma ona sprawić, że darmowe pozwolenia pokryją 78 proc. emisji w sektorze przemysłowym. KE przymierza się też do zwolnienia tempa redukowania uprawnień dostępnych na aukcjach. Nadal trwa spór, jak mocno ma ono wyhamować.

Jak działa system ETS i dlaczego liczba uprawnień do emisji stale maleje?

System ETS, działający w UE od 2005 r., obejmuje 40 proc. dwutlenku węgla emitowanego w UE. Dotyczy on nieco ponad 11 tys. producentów energii elektrycznej i przemysłu energochłonnego, a także linii lotniczych i statków. By wyemitować jedną tonę CO2, podmioty te muszą umorzyć jedno uprawnienie. 57 proc. uprawnień dostępne jest na aukcjach, a 43 proc. trafia do przemysłu za darmo.

By zmusić sektory objęte ETS-em do przechodzenia na mniej emisyjne rozwiązania, liczba uprawnień dostępnych w systemie regularnie się kurczy. W latach 2024–27 pula ta jest zmniejszana każdego roku o 4,3 proc. w stosunku do historycznego punktu odniesienia. To oznacza, że co roku z systemu znika około 84-85 mln uprawnień. Od 2028 r. tempo to ma jeszcze bardziej przyspieszyć, bo limit będzie obniżany o 4,4 proc. rocznie.

Szykowana przez KE reforma obejmie limit liczby uprawnień na sprzedaż po 2030 r. „Gdybyśmy kontynuowali system ETS w jego obecnym kształcie, doprowadziłoby to do tego, że liczba uprawnień do 2039 r. wyniosłaby zero. Chcemy upewnić się, że uprawnienia będą nadal dostępne także w latach 40. To oznacza, że przyjrzymy się (...) corocznemu zmniejszaniu limitu od 2030 r.” - powiedział wysoki rangą urzędnik UE.

Spór o tempo redukcji emisji. Polska chce wolniejszych zmian niż Niemcy

Celem reformy będzie zapewnienie, że w kolejnej dekadzie w systemie ETS znajdzie się wystarczająca liczba uprawnień do emisji. To, co to znaczy, jest jednak przedmiotem sporu. Niemcy chcą utrzymania limitu na poziomie 4,4 proc. rocznie co najmniej do 2035 r. Inne kraje, w tym Polska, walczą o 3 proc. Sprawa nadal nie jest przesądzona i zapewne będzie się ważyć do ostatniego momentu.

W ocenie KE z grubsza rozstrzygnięta jest natomiast kwestia darmowych uprawnień, które są rozdawane, by zapobiec odpływowi przemysłów energochłonnych poza granice UE. Uprawnienia te kierowane są do niektórych branż takich jak produkcja stali, cementu czy chemikaliów.

Za sprawą zabiegów Polski na ostatnim unijnym szczycie w czerwcu KE została zobowiązana przez przywódców państw UE do przedstawienia osobnej propozycji legislacyjnej w sprawie darmowych uprawnień. Pozwoli to na przeprowadzenie reformy w tej sprawie szybciej. Sprawa jest pilna, ponieważ w czerwcu przeprowadzona została niekorzystna dla przemysłu aktualizacja wskaźników, na podstawie których ustalana jest liczba darmowych uprawnień do emisji w systemie ETS. Zmiana przeprowadzona na podstawie obecnych przepisów doprowadziła do okrojenia liczby pozwoleń.

Darmowe uprawnienia i miliardy euro dla przemysłu. Komisja szykuje nowe rozwiązania

Jak powiedział dziennikarzom urzędnik UE, planowana w tym zakresie reforma przyniesie darmowe uprawnienia o wartości 6 mld euro w perspektywie do 2030 r. „Łącznie w minionym okresie przemysł otrzymywał średnio około 85 proc. darmowych uprawnień na pokrycie swoich emisji. Szacujemy, że w następnym okresie, do 2030 r., będzie to średnio 78 proc.” - podkreślił.

KE zamierza też w 2027 r. uruchomić program stymulowania inwestycji (tzw. investment booster), który zostanie sfinansowany z 400 mln uprawnień. Przy szacowanej cenie 75 euro za tonę CO2, program będzie mógł sfinansować inwestycje w czyste technologie o łącznej wartości 30 mld euro. Pieniądze mają zostać rozdysponowane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, a więc nie będą podlegać procedurze konkursowej.

Fundusz Modernizacyjny pod znakiem zapytania. Polska chce większego wsparcia po 2030 roku

Komisja Europejska szacuje, że od 2005 r. system ETS przyniósł przychody w wysokości nieco ponad 260 mld euro dla całej UE. Według KE ponad trzy czwarte tej kwoty trafiła do państw członkowskich. Reszta pieniędzy zasiliła unijną kasę. Z niej finansowany jest m.in. Fundusz Modernizacyjny, który inwestycje w 12 państwach członkowskich o niższych dochodach. Zgodnie z obecnym prawem będzie on działać jednak zaledwie do 2030 r.

Polska i inne państwa z niego korzystające zabiegają o to, by w ramach reformy KE zwiększyła finansowanie z Funduszu Modernizacyjnego w następnej dekadzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj