Dzięki gazociągowi Nord Stream Niemcy stały się gazowym centrum Europy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 listopada 2011, 07:23
Inwestycja trwała 1,5 roku, pochłonęła 8,8 mld euro
Inwestycja trwała 1,5 roku, pochłonęła 8,8 mld euro PAP/EPA/DGP
Oddany wczoraj do użytku Gazociąg Północny na nowo definiuje pojęcie bezpieczeństwa energetycznego w Europie i stosunki niemiecko-rosyjskie.  Niemcy są państwem tranzytowym, które sprzedaje gaz do całej Europy – jej strategicznym centrum.

Zwiększy się zależność czołowych, niemieckich koncernów energetycznych od Rosji, a Niemcy stały się europejskim hubem energetycznym. Z tego paktu Ribbentrop-Mołotow bis może skorzystać i Polska. Odkupując surowiec z rury bałtyckiej od pośrednika – Berlina – za cenę o 15 proc. niższą.

>>> czytaj też: "WSJ": Gazociąg Północny wciąż niepokoi Europę

Kurek odkręcono w niemieckim Lubminie nad Bałtykiem. Obok kanclerz Angeli Merkel w ceremonii wzięli udział rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew, premierzy Francji Francois Fillon i Holandii Mark Rutte, a także komisarz ds. energii Guenther Oettinger. Inwestycja trwała 1,5 roku i pochłonęła 8,8 mld euro. Przepustowość pierwszej nitki wynosi 27 mld m sześc. rocznie. Gazprom znalazł już kupców na 20 mld m sześc. Wraz z uruchomieniem drugiej nitki w 2012 r. przepustowość magistrali wzrośnie dwukrotnie. Rosja przekonuje, że inwestycja to majstersztyk gazowej dyplomacji. Realnym zwycięzcą jest jednak rząd w Berlinie. Udało mu się namówić Moskwę do Nord Streamu i zarazem zablokować South Stream pod Morzem Czarnym. Kilka dni temu Komisja Europejska odmówiła przydzielenia South Streamowi specjalnego statusu TEN. Oznacza to, że Gazprom nie będzie miał pełnej kontroli nad rurą, za której budowę miałby zapłacić 15,5 mld euro. Tymczasem uzależnienie Europy od rosyjskiego surowca jest możliwe tylko dzięki dwóm rurom – pod Morzem Bałtyckim i Morzem Czarnym. Sytuacja, w której istnieje Nord Stream i powstaje popierane przez UE Nabucco, nie jest dla Kremla optymalna.

>>> Polecamy: Kurek Nord Streamu odkręcony. Zobacz zdjęcia nowego gazociagu

Dlaczego wygrani są Niemcy, tłumaczy „DGP” Aleksandr Pasiecznik, szef rosyjskiej Fundacji na rzecz Bezpieczeństwa Energetycznego. – Niemcy stają się państwem tranzytowym, z którego gaz będzie sprzedawany dalej do Europy. Takie państwo jest strategicznym centrum Europy – mówi. –Gaz z Nord Streamu popłynie przez niemieckie terytorium m.in. do Belgii, Holandii, a także Wielkiej Brytanii. Via Niemcy kupują Czesi. W energetycznej rozgrywce traci Ukraina. Zmniejsza się jej znaczenie jako państwa tranzytowego. – Słowacja, która sprowadzała surowiec przez Ukrainę, skorzysta teraz z usług Niemiec – tłumaczy Pasiecznik.

Berlin będzie gazowym hubem. Poszybują nie tylko zyski niemieckich dostawców energii, lecz także polityczne znaczenie Berlina – komentuje w rozmowie z „DGP” Michaił Krutichin z RusEnergy.

Wszystkie trzy gazociągi (Jamał – Europa, Braterstwo, Nord Stream) do Europy ze Wschodu prowadzą do Niemiec. Dzięki temu Berlin może być bardziej asertywny w rozmowach z Moskwą. A co z Polską? Dotąd przyłączenie się do rury było tabu. W praktyce okazuje się, że PGNiG odkupuje od Niemców rosyjski gaz taniej niż ten zakontraktowany w umowie z Gazpromem (o 45 dol. na 1 tys. m sześć.). W listopadzie PGNiG odkupi od Niemców 200 mln m sześc. gazu za cenę niższą o 15 proc. od Gazrpomu. Te 200 mln to 17 proc. konsumpcji surowca w listopadzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj