statystyki

Polska zapłaci 700 mln zł kary za nieprawidłowe wydatkowanie pieniędzy z UE

8 września 2016, 21:37 | Aktualizacja: 08.09.2016, 21:38
Źródło:PAP
Flagi państw europejskich

Flagi państw europejskichźródło: ShutterStock

Na Polskę została nałożona kara 700 mln zł za nieprawidłowe wydatkowanie pieniędzy dla wsparcie grup producenckich z branży owocowo-warzywnej; obecnie Polska jest na etapie odwołania się od tej decyzji - poinformował w czwartek wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki.

Reklama

Reklama

Jak mówił Bogucki na posiedzeniu senackiej komisji rolnictwa, grupy producenckie z branży owocowo-warzywnej nie stały się silnym partnerem dla przemysłu, mimo że na pomoc dla nich w poprzednich latach przeznaczono ok. 7,6 mld zł. Dodał, że w ocenie resortu rolnictwa, grupy te nieefektywnie wykorzystały środki.

Bogucki podkreślił, że struktury Komisji Europejskiej wskazują, iż to wykorzystanie unijnych funduszy na wsparcie grup producenckich było niewłaściwe, niezgodne z prawem unijnym. Z tego tytułu na Polskę została nałożona już kara w wysokości ok. 700 mln zł, tj. 10 proc. przyznanej kwoty. Pierwsza kara było to 55 mln euro za lata 2010-11, za lata 2012-2013 - 110 mln euro - wyliczał Bogucki. W tej chwili kara polega na zmniejszeniu o 20 proc. bieżącego finansowania grup producenckich. "Są to ogromne kary z tytułu przeprowadzonych przez ETO kontroli" - ocenił wiceminister.

Jak poinformował, Polska odwołuje się od decyzji i wyjaśnia, że "nieprawidłowości były nie po stronie polskiej, ale nieprecyzyjnych przepisów Unii Europejskiej w tym zakresie" i wdrażania tego programu. "Realizowany jest program naprawczy, który został nałożony na Polskę jako warunek nienakładania kolejnych kar" - zaznaczył Bogucki. Dodał, że w ramach tego programu wznawiane są postępowania co do "wstępnego uznania grupy" i zdarzają się decyzje o zwrocie unijnej pomocy - wyjaśnił wiceminister. Zakwestionowano prawidłowość wykorzystania unijnych pieniędzy w przypadku 53 grup.

KE zarzuciła Polsce, że środki były przeznaczone niecelowo dla grup tworzonych przez osoby związane rodzinnie i powstawały w wyniku wcześniejszego podziału gospodarstw. Bogucki podkreślił, że ani polskie, ani unijne przepisy nie zakazywały tego wprost.

KE zwróciła też uwagę, że te grupy w dużej mierze niegospodarnie wykorzystywały środki poprzez zawieranie umów na zakup środków produkcji i nieruchomości z członkami grupy, zarzuciła zawyżanie kosztów inwestycji. W przypadku kilkudziesięciu grup trwają postępowania wyjaśniające.

Bogucki poinformował, że w bieżącej perspektywie finansowej (2014-2020) nie ma wsparcia dla grup producentów owoców i warzyw, gdyż "wcześniej udzielona pomoc była w tak dużej wysokości".

Tworzenie grup producenckich miało być jednym ze sposobów na poprawę sytuacji producentów rolnych wobec przetwórstwa. Obecnie w Polsce jest ok. 300 grup producentów owoców i warzyw, dostarczają one na rynek ok. 20 proc. ogólnej produkcji owoców i warzyw. Według resortu rolnictwa, podmioty te nie są w stanie skutecznie ograniczać podaży, tak by stabilizować ceny na rynku. Gospodarstwa sadownicze są rozdrobione i niewielkie, pojedynczy rolnik nie ma możliwości negocjowania ceny.

W tym roku producenci owoców po raz kolejny skarżą się na niskie ceny owoców skupowanych przez przemysł. Ceny skupu m.in. wiśni, czarnych porzeczek, a obecnie jabłek są znacznie poniżej kosztów produkcji. Rolnicy wskazują na złą wolę przetwórstwa i celowe zaniżanie cen, przetwórstwo tłumaczy się koniunkturą na zagranicznych rynkach i brakiem popytu.

Ministerstwo rolnictwa ma ograniczone możliwości pomocy producentom rolnym. Bogucki poinformował, że sadownicy, których zbiory zostały zniszczone w wyniku klęsk żywiołowych, mogą liczyć na krajową pomoc. Ponadto w ramach unijnych mechanizmów przewidziano pieniądze na tzw. wycofanie produktów z rynku, m.in. chodzi o przeznaczenie 90,4 tys. ton jabłek i gruszek np. na cele charytatywne w zamian za rekompensatę. Jednak z takiej pomocy będą mogli skorzystać tylko nieliczni sadownicy. (PAP)

>>> Polecamy: Wielka Brytania ostrzega UE: podważanie pozycji londyńskiego City "wielkim błędem"

Reklama

Reklama

  • Piotr34(2016-09-09 01:31) Odpowiedz 40

    I to nawet nie wina PO czy PiS. To wina silnego lobby chciwych rolników, bez których finansowania byłyby palone opony pod Warszawą i blokowane traktorami ulice

  • JJ(2016-09-09 03:30) Odpowiedz 40

    Producenci owoców - stworzcie spoldzielnie, ktore beda produkowaly sok i sprzedawaly go np. dyskontom takim jak Biedronka. Jezeli jest zmowa przetworcow, to tak ja ominiecie.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze