Krasnodębski: Wynik wyborów w Niemczech to jednak porażka Merkel

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 września 2017, 19:54
Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy.
Wnętrze kopuły Baundestagu w Berlinie, Niemcy. /ShutterStock
Wskazywane przez sondaże wyniki wyborów parlamentarnych w Niemczech to jednak porażka Angeli Merkel - ocenia europoseł, prof. Zdzisław Krasnodębski. Jego zdaniem, historycznie niskie wyniki głównych partii to efekt niezadowolenia z dotychczasowej polityki.

Zgodnie z pierwszymi, sondażowymi wynikami wyborów, wygrała je z ponad 32 proc. poparciem. SPD dostała ok. 20 proc głosów. Trzecią siłą w Bundestagu będzie antyimigrancka z ponad 13 proc. poparciem, 10 proc. przekroczyła liberalna FDP, która wraca do parlamentu. Po ok. 9 proc. dostali Zieloni i lewica (). Jeden z liderów SPD, która rządziła w tzw. wielkiej koalicji z ogłosił już, że socjaldemokraci przechodzą do opozycji.

Jeżeli rzeczywiście SPD dostała 20 proc., to byłby to historycznie najniższy wynik i osobista porażka szefa partii - powiedział PAP Krasnodębski. Jak dodał, wynik CDU-CSU również jest bardzo słaby, bo w poprzednich wyborach chadecy przekroczyli 40 proc.

"Bardzo dobry jest wynik FDP, która nie była reprezentowana w poprzednim parlamencie i nie jest obciążona polityką imigracyjną. Widać, ze część niezadowolonych wyborców, którzy nie chcieli głosować na AfD, oddali głosy na liberałów" - ocenił Krasnodębski. Według niego, takie wyniki to porażka Angeli Merkel, zwłaszcza, że wybory odbyły się w sytuacji znakomitych wyników gospodarczych. "To oznacza, że co innego przeważyło, niż wyniki gospodarcze" - wskazał.

Zdaniem prof. Krasnodębskiego jedyna możliwa przy takich wynikach koalicja rządowa to tzw. koalicja jamajska (od partyjnych kolorów), czyli CDU-CSU, liberałowie i zieloni. "To oznacza trzy partie i trudne rozmowy koalicyjne, system niemiecki jest konsensualny i mogą się porozumieć. Ale proces formowania rządu nie będzie łatwy" - ocenił. Gdyby koalicja "jamajska" się nie udała, jedyną alternatywą jest powrót do wielkiej koalicji z SPD, co oznaczałoby, że nic się nie zmieniło - dodał.

Z punktu widzenia Polski koalicja trzech partii byłaby korzystniejsza, ponieważ taki rząd byłby mniej przyjazny Rosji, prawdopodobniej łatwiej byłoby zatrzymać takie projekty jak np. Nord Stream 2 - powiedział też Krasnodębski. Jednak, jego zdaniem, w polityce zagranicznej Niemiec żadnych dramatycznych zmian nie będzie. "Z różnych wariantów to i dla nas, i dla UE całkiem dobra opcja, ale nie spodziewajmy się wielkich zmian w niemieckiej polityce zagranicznej, bo ona jest dosyć stabilna i wynika z interesów. Być może osłabiona Angela Merkel będzie nieco bardziej skłonna do rozmów z Polską na najwyższym szczeblu. Być może rozmowy będą łatwiejsze niż do tej pory" - ocenił

Jak zwrócił też uwagę, wiadomo że koalicji "jamajskiej", a zwłaszcza obecności w niej, nie chciał prezydent Francji , bo oznaczyłoby to, że "jego plany budowy pewnych struktur federacyjnych wokół strefy euro nie spotkają się z poparciem Berlina".

>>> Czytaj też: Wybory w Niemczech: CDU/CSU wygrywa, AfD trzecią siłą polityczną [EXIT POLLS]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj