Hiszpańskie służby alarmują: rosyjscy hakerzy wspierają referendum w Katalonii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2017, 15:15
Hiszpańskie służby oskarżają rosyjskich hakerów o wspieranie nielegalnego, zdaniem rządu Mariano Rajoya, referendum niepodległościowego w Katalonii. Zarzucają im obsługę zamykanych przez Madryt stron internetowych dotyczących plebiscytu.

Według ustaleń hiszpańskiej , są współodpowiedzialni za promowanie katalońskiego referendum na stronach internetowych. Ujawniono, że hakerzy uruchamiają na innych serwerach zamykane przez Madryt strony, a nawet zarządzają nimi z terenu Federacji Rosyjskiej oraz jej “satelickich krajów”.

Hiszpańskie służby wskazują, że ponieważ europejskie ustawodawstwo dotyczące internetu nie obowiązuje w Rosji, strony te nie zostaną zamknięte przed niedzielnym referendum, a hakerzy pozostaną bezkarni.

“W ostatnich tygodniach z różnych kont na portalach społecznościowych w krajach znajdujących się w orbicie Rosji ingerowano w kataloński kryzys. Publikowano wiadomości służące podziałowi i pogłębieniu istniejących różnic, co skutkuje osłabieniem nie tylko Hiszpanii, ale w ogóle całej Unii Europejskiej” - napisał w czwartek dziennik

Hiszpańscy eksperci ds. bezpieczeństwa już w połowie września wskazywali, że Rosja i związane z nią osoby wpływają na propagandę dotyczącą organizacji referendum w Katalonii. Wskazywano m.in. na rozsyłane przez internet apele o wsparcie plebiscytu przez lewicowego dziennikarza i działacza Juliana Assange'a, sympatyzującego z Kremlem.

“Założony przez Assange'a portal Wikileaks zawiera kopię witryny online dotyczącej katalońskiego referendum, na której widnieją miejsca, w których można zagłosować” - ujawnił “El Pais”.

Madryt, który zapowiada, że nie dopuści do organizacji niedzielnego referendum w Katalonii, od poniedziałku zamknął ponad 140 stron internetowych dotyczących tego plebiscytu. W ostatnich dniach hiszpańska policja zatrzymała też 15 hakerów pochodzących z Barcelony, Tarragony, Girony oraz Walencji, którzy uruchamiali strony promujące referendum.

Rząd Mariano Rajoya, wskazując na niekonstytucyjność plebiscytu w Katalonii, na różne sposoby próbuje do niego nie dopuścić. W ostatnich dniach Madryt zarekwirował ponad 10 mln kart do głosowania, zablokował konta rządowi Carlesa Puigdemonta, a także zatrzymał 16 osób, w tym kilku wysokich urzędników katalońskiego gabinetu odpowiedzialnych za plebiscyt. Przeprowadzono też rewizje w rządowych budynkach.

W tygodniu poprzedzającym referendum rząd Rajoya zwiększył również liczebność hiszpańskiej policji w tym najbogatszym regionie Hiszpanii. Według mediów funkcjonariusze mają w niedzielę m.in. zamykać lokale wyborcze oraz konfiskować urny.

Puigdemont potwierdził w czwartek, że referendum się odbędzie zgodnie z planem, a wszyscy, którzy będą chcieli wziąć w nim udział, otrzymają karty do głosowania. Ujawnił, że są one wytwarzane w kilku katalońskich drukarniach i stale dostarczane do punktów dystrybucji. Jednym z nich jest dziedziniec uniwersytetu w Barcelonie, gdzie tylko w poniedziałek rozdano około 1 mln kart do głosowania.

>>> Czytaj też: Burmistrz Barcelony apeluje o mediację KE w sprawie Katalonii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj