Kuczyński: Window dressing nieznacznie pomagają indeksom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 marca 2010, 09:17
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA rozpoczęliśmy krótszy o jeden dzień (Wielki Piątek) giełdowy tydzień bardzo spokojnie. Byki miały jednak przewagę, bo przecież w środę kończy się nie tylko miesiąc, ale i cały kwartał, a to prowokowało fundusze do podciągania indeksów (window dressing).

Dane makro nie miały najmniejszego wpływu na zachowanie rynków, mimo że niektóre amerykańskie komentarze twierdzą inaczej. Okazało się, że w lutym dochody Amerykanów nie wzrosły, a wydatki wzrosły o 0,3 procent. Nie były to z pewnością dane znakomite szczególnie, że oszczędności spadły do poziomu niewidzianego od października 2008 roku.

Doskonale zachowywały się spółki sektora przemysłowego i surowcowe, bo to one właśnie były liderami pierwszego kwartału i dlatego też fundusze właśnie je chciały mieć w portfelu w końcu kwartału. Slaby był sektor finansowy, bo Departament Skarbu zapowiedział, że będzie sprzedawał nabyte w pierwszej fazie kryzysu akcje Citigroup.

Indeksy rozpoczęły sesję całkiem wyraźnym wzrostem indeksów i praktycznie od początku NASDAQ zaczął się osuwać, a S&P 500 zamarł w trendzie bocznym. W końcu sesji sytuacja nieco się poprawiła, ale wzrosty indeksów były niewielkie. Odnotować trzeba, że S&P 500 nie pokonał górnego cienia świecy spadającej gwiazdy z czwartku, więc wzrost negatywnego wydźwięku tej świecy nie wymazał, a sesja nie ma znaczenia prognostycznego.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję od niewielkiego wzrostu indeksów. To, że w Moskwie w metro uderzyli terroryści nie miało najmniejszego znaczenia nawet dla giełdy rosyjskiej, więc dlaczego miałoby mieć dla warszawskiej? Po godzinie (zdecydowanie dzięki zleceniom koszykowym) WIG20 rósł już jeden procent i od tego momentu zaczął się osuwać naśladując to, co działo się na innych giełdach.

Tym razem nasz rynek był silniejszy od węgierskiego, gdzie przed rozpoczęciem sesji w USA indeks delikatnie spadał. Jednak na pół godziny przed rozpoczęciem sesji w USA również nasz WIG20 testował już poziom piątkowego zamknięcia. Końcówka, zarówno u nas jak i na Węgrzech, była słaba, co jeszcze raz potwierdza, że źródło kapitału działającego na tych rynkach bije w tym samym miejscu. WIG20 stracił 0,4 proc. na małym obrocie. Oczywiście układ (byczy) nadal się nie zmienił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj