– Właściciele flot powinni się wkrótce spodziewać podwyżek – mówi Krzysztof Sosnowski, dyrektor ds. operacyjnych Alphabet Polska Fleet Management. Potwierdzają to inni przedsiębiorcy zrzeszeni w Polskim Związku Leasingu i Wynajmu Pojazdów.

Dla firm nie ma w ubezpieczalniach żadnych oficjalnych taryfikatorów. Stawki negocjuje się indywidualnie, a te rosną już kolejny rok. Ze statystyk Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że stawki OC i AC w 2011 r. poszły w górę w porównaniu z 2010 o 10 proc. – W niektórych przypadkach koszty ubezpieczeń poszybowały nawet o 20 – 30 proc. – mówi Katarzyna Pydych z wrocławskiego Instytutu Keralla, badającego rynek wynajmu samochodów.

Koszty polis są dla firm coraz bardziej uciążliwe. Z danych KNF wynika, że w zeszłym roku statystycznie na ubezpieczenie jednego auta przedsiębiorstwo wydawało 2,9 tys. zł – prawie 1,9 tys. zł pochłonęło AC, a niemal 1 tys. zł wydano na OC. Stawki dla firm są dwa razy wyższe niż płacone przez kierowców indywidualnych za AC i niemal trzy razy wyższe w przypadku OC. Ta dysproporcja, która po części wynika z tego, że statystyczny prywatny właściciel jeździ starszym samochodem niż przedsiębiorca, nie dziwi Marcina Tarczyńskiego, analityka Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Kierowcy powodujący najwięcej szkód płacą więcej – mówi. Pokazuje drugą stronę medalu. Od 2004 do 2011 r. suma odszkodowań i świadczeń z OC wzrosła o 92 proc., do 5,28 mld zł. A ponieważ przez lata średnie ceny OC nie rosły niemal wcale, to obecnie ubezpieczyciele po prostu odrabiają zaległości.

Według Marka Dobkowskiego z biura rozwoju programów samochodowych w Warcie podwyżki dotyczą gównie OC, bo kierowcy pojazdów flotowych powodują średnio dwu-, a nawet trzykrotnie więcej szkód.

Dobkowski zaznacza, że choć średnie stawki ubezpieczeń dla flot znacząco wzrosły, to nie dotknęły one wszystkich. Na utrzymanie, a nawet na obniżenie stawek ubezpieczeniowych mogą liczyć firmy, które dbają o bezpieczeństwo służbowych pojazdów i efektywnie realizują programy prewencyjne pozwalające na ograniczenie szkodowości. Dobkowski mówi nawet o dużym wzroście zainteresowania przedsiębiorców specjalnymi programami szkoleniowymi wdrażanymi przez firmy, które mogą dać poważny upust w ubezpieczeniu.

– Bonusy za antyszkodową politykę flotową to mit – mówi Katarzyna Pydych. Według niej jedynym rozwiązaniem pozwalającym zaoszczędzić na polisie jest zwiększenie udziału własnego w ubezpieczeniu. Przy dużej liczbie drobnych szkód wyłączenie ich z zakresu ochrony może pozwolić na spore obniżenie stawek. W takiej sytuacji należy jednak zrezygnować z części drobnych napraw na koszt ubezpieczyciela lub wprowadzić udział pracownika w spowodowanej szkodzie. Artur Zych, wiceprezes BIK Brokers, potwierdza, że obecnie największą furorę wśród przedsiębiorców wykupujących polisy samochodowe robi ubezpieczenie komunikacyjne tylko od szkody całkowitej.