Parafianowicz, Potocki: Szacunek dla Sikorskiego za Ukrainę

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz/DGP
Polska zgoda wokół Ukrainy nie trwała długo. Już w weekend krytykowano szefa dyplomacji za ostre słowa pod adresem antyjanukowyczowskiej opozycji. Te słowa chyba tylko w Polsce są kontrowersyjne.

Zachodnia prasa interpretuje je jako wyraz determinacji. Majdan do Sikorskiego nie ma żalu. A sama misje Sikorskiego traktuje z szacunkiem. Warto powiedzieć wprost – nawet jeśli nie jest się entuzjasta ministra – Sikorski dał rade w Kijowie.

Po podpisaniu porozumienia przestali ginąc ludzie. Czy można mówić o bardziej wymiernym dowodzie sukcesu? Oto pozostałe argumenty za tym, ze misja Sikorskiego była udana:

Po pierwsze, w praktyce zadziałał format weimarski. Polska determinacje w dążeniu do uregulowania konfliktu wspierał autorytet Niemiec i Francji. Weimar z klubu dyskusyjnego zamienił się w realne narzędzie polityki międzynarodowej.

Po drugie, wyraźnie widać było, ze Sikorski do swojej misji jest przygotowany. Bez wiedzy o tym, jaki jest stan reżimu Janukowycza, nie byłoby determinacji. Ostatnie lata to zasilenie kadr MSZ, MSW i bezpośredniego otoczenia premiera ludźmi, którzy rozumieją Wschód. Wiceministrem spraw zagranicznych została Katarzyna Pełczyńska- Nałęcz z Ośrodka Studiów Wschodnich, która przez lata zajmowała się Rosja. Szefem MSW jest były członek rady programowej OSW Bartłomiej Sienkiewicz. Za służby specjalne w kancelarii premiera odpowiedzialny jest Jacek Cichocki, były dyrektor OSW. Trzy ważne postaci z punktu widzenia kryzysu na Ukrainie to osoby zawodowo zajmujące się Wschodem. Rozumiejące logikę działania fasadowych, oligarchicznych demokracji, takich jak system Janukowycza.

Po trzecie, Sikorskiemu udało się nakłonić Janukowycza do podpisania porozumienia, które w gruncie rzeczy wcześniej czy później musiałoby doprowadzić do jego upadku. Po czwarte, nawet jeśli opozycja nie wywiązała się ze swojej części porozumienia, Sikorskiego to nie obciąża. Janukowycz jest już historia. A gdy nią nie był, podział był manichejski – prezydent stał po stronie zła. I każdy fortel do jego usunięcia wart był ryzyka. Janukowycz od początku oszukiwał Sikorskiego w sprawie umowy stowarzyszeniowej z UE. Traktowaliśmy go jak szachistę. On jednak nie przestrzegał reguł. Jak mówił nam wiceszef Werchownej Rady Rusłan Koszułynski, po każdym ruchu prezydent ręką strącał figury. W grze z Sikorskim i opozycja padł w końcu ofiara własnej taktyki, która została twórczo rozwinięta przez jego oponentów. Dziś każdy jest ekspertem od Ukrainy. Wie, jak to wszystko miało się potoczyć. W dniu rozmów Sikorski – Janukowycz – opozycja wiadomo było tylko tyle, ze na ulicy Instytutskiej giną ludzie. Nie rozliczajmy Sikorskiego z detali. Należą mu się gratulacje.

>>> Czytaj także: Rewolucja w Ukrainie bardzo krucha, możliwe spory i podziały jak w Polsce

1298232-potocki-michal-wg-0003-fot-wojtek-gorski.jpg
Michał Potocki
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraParafianowicz, Potocki: Szacunek dla Sikorskiego za Ukrainę »
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj