Katastrofalne wyniki prezydenta Hollande. Francuscy socjaliści mają wielki problem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 października 2016, 11:36
Francuscy socjaliści, z niepokojem spoglądający w stronę przyszłorocznych wyborów prezydenckich, są skłonni uznać, że to niepopularność Francois Hollande'a jest ich największym problemem. Tymczasem leży on znacznie głębiej - pisze w piątek "Financial Times".

Przyznaje, że "po pięciu latach ma katastrofalne wyniki sondażowe i budzi niemal powszechne drwiny", a niedawna publikacja wywiadów prezydenta jedynie pogłębiła poczucie zakłopotania.

Kłopoty Hollande'a zachęciły niektórych jego obecnych i dawnych kolegów do rozważenia własnych kandydatur - pisze brytyjski dziennik, wymieniając wśród nich byłego ministra gospodarki Emmanuela Macrona, który utworzył własny ruch polityczny En Marche, oraz premiera Manuela Vallsa.

"Nierozsądne byłoby jednak uważać usunięcie ze sceny politycznej za moment przełomowy" - przestrzega, dodając, że ewentualne wycofanie się Hollande'a, choć bezprecedensowe w przypadku urzędującego prezydenta w historii V Republiki, nie wyciągnie ugrupowania z tarapatów. "Problem leży w samej partii" - diagnozuje "FT".

Jak wyjaśnia, Hollande został poprzednio socjalistycznym kandydatem, ponieważ był uważany za "jedyną postać zdolną zjednoczyć wszystkie frakcje głęboko podzielonej partii". "Stanowiąca tradycyjnie niełatwy sojusz między liberałami a tradycyjnymi marksistami, lewica nie znalazła odpowiedzi na problemy gospodarcze kraju i wzrost tendencji populistycznych" - pisze "Financial Times", dodając, że jako prezydent Hollande nie był jednak w stanie "zjednoczyć własnych zwolenników, nie mówiąc już o całym kraju". Nad wszystkim - pisze dziennik - unosi się "obawa, że zbyt liberalny kandydat popchnąłby tradycyjnych wyborców w kierunku Frontu Narodowego Marine Le Pen".

"Financial Times" przyznaje, że żadna z ewentualnych kandydatur nie jest idealna - Valls jest zbyt silnie kojarzony z Hollande'em, a Macron, "choć wniósłby powiew świeżego powietrza, nie startowałby, o ile w ogóle się zdecyduje, jako socjalista".

"Ktokolwiek zdecyduje się na kandydowanie, będzie musiał zmierzyć się z wieloma konkurentami. Jeden z kandydatów, Jean-Luc Melenchon, zamierza w ogóle pominąć wewnętrzne prawybory i stanąć bezpośrednio do wyborów prezydenckich. To automatycznie utrudnia jakiemukolwiek lewicowemu kandydatowi przejście do drugiej tury" - prognozuje dziennik. Ocenia, że przy wysokich notowaniach Marine Le Pen wyzwaniem będzie "pokonanie tradycyjnej prawicy, a następnie zmierzenie się w drugiej turze z liderką Frontu Narodowego".

>>> Czytaj też: Wojna polsko-francuska? Najpierw Caracale, teraz EDF

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj