Tylko dwie dywizje byłyby gotowe
Polska posiada teoretycznie sześć dywizji wojsk lądowych, jednak w razie wojny z Rosją od pierwszych godzin do walki stanęłyby tylko dwie z nich – pierwszorzutowe 16 i 18 Dywizje Zmechanizowane. Jak podaje „Rz”, nawet te jednostki nie zakończyły jeszcze formowania wszystkich nowych struktur.
Dwie kolejne dywizje na wschodzie kraju (1 Dywizja Piechoty Legionów i 8 Dywizja Piechoty Armii Krajowej) są dopiero w fazie tworzenia. Pozostałe dwie to tzw. dywizje zachodnie, czyli 11 i 12 Dywizja, które pozostawiono w starej strukturze trzybrygadowej z pułkiem zamiast brygady artylerii. Są one częściowo skadrowane, więc większość ich pododdziałów nie mogłaby walczyć w pierwszym dniu wojny.
Ile czasu potrzebują polskie jednostki?
„Rz” powołuje się na klasyfikację szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesława Kukuły, według której jednostki tier 1 (pierwszego rzutu) wchodzą do walki w ciągu 7 dni (część z nich w kilkanaście godzin), jednak tier 2 (rzutu drugiego) potrzebują na uzupełnienie składów nawet do 30 dni.
Za dywizje pierwszorzutowe generał Kukuła uznał 16 Pomorską Dywizję Zmechanizowaną, rozlokowaną na granicach obwodu królewieckiego, oraz 18 Dywizję Zmechanizowaną, która stacjonuje wzdłuż granicy z Białorusią – czytamy w „Rz”.
Choć rozbudowa i przezbrojenie armii przebiegają zgodnie z harmonogramami, na ukończenie nowych formacji i wzmocnienie dywizji zachodnich trzeba poczekać co najmniej do 2040 r. Wynika to z faktu, że proces tworzenia nowej dywizji zajmuje z reguły nie mniej niż 10 lat, a w obecnych warunkach nie da się go przyspieszyć.
Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci.
