Norwegowie chcą zainwestować w Polsce 850 mln euro. Lublin nie chce elektrowni

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
7 maja 2017, 12:02
elektrownia biogazowa, biogazownia
elektrownia biogazowa, biogazownia/ShutterStock
Norweski TergoPower chce zainwestować w Polsce ok. 850 mln euro w budowę pięciu elektrowni lub elektrociepłowni opalanych słomą. Jednak na razie najbardziej zaawansowany projekt w Lublinie trafił decyzją sądu do inwestycyjnej zamrażarki. Inwestor zapowiada zarówno próbę rozmów z miastem, ale i dalszą walkę na drodze sądowej.

On w zasadzie nie dotyka rzeczowo naszej sprawy, bo sąd wypowiedział się tylko w kwestii wady proceduralnej postępowania, ale nie na tematy merytoryczne. Chodzi o to, że jedna ze stron nie została poinformowana o toczącej się sprawie. Właścicielka działki sąsiadującej z terenem planowanej inwestycji, zmarła przed otrzymaniem listu z Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Wg prawa wszyscy właściciele działek sąsiadujących powinni wiedzieć o planowanej inwestycji. Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku, ale sprawa została cofnięta do SKO. Jesteśmy zawiedzeni, że nie otrzymaliśmy decyzji merytorycznej, bo na to czekaliśmy i skierowanie sprawy do SKO oznacza dla nas opóźnienie. To trudna sytuacja.

To dla nas wyzwanie. Ale ostatnio SKO – oddaliło nasze odwołanie od negatywnej decyzji środowiskowej w zaledwie 3 tygodnie bez żadnej analizy naszych argumentów. Można się spodziewać, że teraz dokumenty zostaną dostarczone spadkobiercom zmarłej, ale to raczej orzeczenia nie zmieni. To przynajmniej rok stracony. Z punktu widzenia planowania inwestycji sytuacja zawieszenia stawia cały projekt pod znakiem zapytania. Gdyby wyrok był merytoryczny, nawet nieprawomocny, to byłby sygnał, co dalej robić, jak działać.

Chcemy zakończyć sprawę w Lublinie, bo poświeciliśmy czas i pieniądze na tę inwestycję. Z drugiej strony chcemy działać w miastach, w których jesteśmy mile widziani. Dlatego szukamy innych lokalizacji.

Po wyroku sadu, przeprowadzimy teraz ostateczną turę konsultacji w Lublinie. Jeśli taka będzie konkluzja, to zapewne się stamtąd wycofamy. Sytuacja jest o tyle niezrozumiała, że jeszcze w 2014 r., a nawet w 2015 r. rozmowy z miastem wyglądały zupełnie inaczej, byliśmy mile widziani. Rozmawialiśmy z przedstawicielami ratusza, z prezydentem miasta, z mieszkańcami. Zresztą to właśnie miasto wskazało lokalizację inwestycji przy ul. Mełgiewskiej na terenach poprzemysłowych, po dawnych zakładach produkcyjnych Daewoo. Nasza wstępna propozycja była inna. Mieliśmy poparcie miasta w naszych działaniach. Dostaliśmy m.in. stosowne pozytywne opinie Sanepidu czy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Nagle w lecie 2016 r. coś się popsuło, nie było żadnego odzewu ze strony miasta.

I on nam wskazał działkę zgodną z planem zagospodarowania. A potem okazało się, że np. komin naszej elektrowni według jej przeciwników będzie zasłaniał panoramę z wieży Donżon na Zamku Lubelskim, choć np. wyższe są bloki na Kalinowszczyźnie czy komin istniejącej elektrociepłowni Megatemu.

Sami chcielibyśmy wiedzieć. Na działania w Polsce wydaliśmy dotychczas ok. 10 mln euro, nie chcemy się poddawać. Naszym działaniom przyglądają się inni inwestorzy ze Skandynawii i są zdziwieni tym co się teraz dzieje. Elektrownia na słomę w regionie to stałe źródło dochodów dla rolników, ważne tym bardziej, że w ciągu kilku lat będą się zmniejszać dotacje unijne, a pewnego dnia się skończą.

PGE mogłoby być naturalnym partnerem dla TergoPower, czy to jako operator, czy jako współwłaściciel bloku. Jesteśmy otwarci. Z PGE rozmawiamy o warunkach przyłączeniowych do sieci, tutaj nie było żadnych problemów negocjacyjnych. Jesteśmy także gotowi na zmianę koncepcji inwestycji, czyli budowę elektrociepłowni zamiast samej elektrowni. To obniżyłoby koszty ciepła dla mieszkańców. A wiadomo, że Lublin to jedno z miast w Polsce gdzie ciepło jest najdroższe.

Skupiamy się na nich intensywniej w ostatnich miesiącach, głównie tam, gdzie jest nadpodaż słomy przy produkcji rolniczej. M.in. w zachodniej Polsce. Nie możemy podać nazw miast, bo jesteśmy w trakcie negocjacji dotyczących terenów. Niektóre mają potencjał szybszego rozwoju niż np. Biłgoraj, który był po Lublinie naszym numerem dwa. Mimo obecnych niepowodzeń w Lublinie nie zamierzamy wycofywać się z naszych planów w Polsce. Podtrzymuję, że chcemy zbudować 5 bloków o mocy 50 MW opalanych polską słomą i zrealizować inwestycje za łącznie 850 mln euro.

Czas budowy to 2,5 roku. Wcześniej trzeba uzyskać cenę gwarantowaną poprzez aukcje. W tym roku nie możemy już wziąć w nich udziału. Jeśli uda się to w pierwszym kwartale 2018 r., to należy dodać do tego jeszcze 28 miesięcy. Czyli lato 2020 r. jest najwcześniejszym możliwym terminem uruchomienia pierwszej instalacji. Najpóźniejszy zakładamy na lato 2021 lub 2022 r. to też zależy od tego, który projekt będzie realizowany jako pierwszy. Mamy najnowocześniejszą technologię dopasowaną do potrzeb Polski. To nie jest konkurencja dla węgla, na którym opiera się polska gospodarka, to uzupełnienie miksu energetycznego.

>>> Polecamy: Unijna rewolucja energetyczna będzie bardzo kosztowna. Kto za nią zapłaci?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj