Kto tam wierzy lekarzom? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 października 2018, 20:00
Krzysztof Kordel, fot. Maksymilian Rigamonti
Krzysztof Kordel, fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Gdyby moi koledzy i koleżanki doktorzy lepiej tłumaczyli pacjentom i ich rodzinom, w jakiej sytuacji znajduje się chory, to zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa może byłoby mniej – z Krzysztofem Kordelem, medykiem sądowym, rozmawia Magdalena Rigamonti.

Wiem. Zastanawiam się tylko, czy niektórzy z nich zachowują się etycznie.

Również etykę. I gdybym był rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej, to bym postawił przed sądem lekarza, a jednocześnie posła, który publicznie podważa zasadność szczepień dzieci.

Opowiada głupoty. Istnieje niebezpieczeństwo, że zostanie świętym antyszczepionkowców, który przeciwstawił się tej strasznej zgrai lekarzy, tej bandzie morderców. Mówię tak, bo tak antyszczepionkowcy nazywają lekarzy. Krzysztof Ostrowski jest internistą i rozumiem, że wybory idą, a STOP NOP to jest potężny ruch, a więc potencjalny elektorat. Na szczęście nie jestem rzecznikiem odpowiedzialności.

Przez osiem lat. Teraz mam głos w dyskusji. Uważam, że pewnych rzeczy lekarz nie powinien mówić. A może doktor Ostrowski chciałby, żeby zdarzały się u nas przypadki choroby Heinego-Medina? Żeby prawdziwa ospa wróciła? I odra? Uważam, że w tej sprawie lekarze powinni być w jednej bandzie. Żadnych wyłomów. Jako Wielkopolska Izba Lekarska dofinansowujemy dzieciom z lekarskich rodzin nieobowiązkowe szczepionki, bo chcemy, żeby doktory dawały przykład. Inaczej dojdzie do tego, że trzeba będzie zmienić wystrój gabinetów lekarskich: na ścianach zawiesić wypchane sowy, na biurkach postawić duże kryształowe kule. Lekarze zamienią białe giezło na czarną aksamitną, powłóczystą szatę, na której będą namalowane znaki zodiaku. Nie powinno się też zapominać o oriencie – z pewnością przyda się kadzidełko. Nie wiem, czemu studenci się śmieją, kiedy im o tym opowiadam... Jeśli przyjmiemy, że nasz los jest zapisany w gwiazdach, nikt nie będzie mógł oskarżyć lekarza o popełnienie błędu.

Właśnie siedzę i czytam akta. Sprawa położnicza. Chyba trzydziesta w tym roku. Dokładnie nie liczę.

Nie, żyje. Dopiero co wziąłem do ręki dokumenty. Tych akurat jest stosunkowo niewiele. Szpital rejonowy. Z zeznań pani ordynator wynika, że pacjentka nie współpracowała, miała przeć, a nie parła.

- specjalista w dziedzinie medycyny sądowej i lekarz patomorfolog, wykładowca w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, członek Naczelnej Izby Lekarskiej, wiceprezes Rady Okręgowej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.

>>> Treść całego wywiadu będzie można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj