„Theresa May nie potrafi przedstawić planu B”, „+plan B+ Theresy May to +plan A+, tylko z wąsami” – brzmią tytuły we francuskich mediach. Znany irlandzki komentator Fintan O'Toole na łamach tygodnika „L’Obs” stwierdza natomiast, że „jedyną opcją, by wyjść z koszmaru, jest drugie referendum".

Ekonomista Vincent Vicard analizował dla radia France Info „niesamowity koszt wyjścia bez porozumienia”, a reporter publicznej telewizji France2 opowiadał o tym, jak brytyjskie rodziny i firmy już robią zapasy na wypadek wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez porozumienia.

„Deklaracje pani May były dalekie od jakiegoś +planu B+. Machnięciem ręki przekreśliła za to dwa zasadnicze żądania jej przeciwników, zarówno konserwatywnych, jak i laburzystowskich, zakładające wykluczenie brexitu bez porozumienia i opóźnienie daty wyjścia z UE. (…) Pewna swych racji aż do tępego uporu, pani May odmawia zakwestionowania swych +czerwonych linii+, a wśród nich unii celnej” – komentuje w dzienniku „le Monde” Philippe Bernard.

Premier May: Rzad wycofał się z planu opłat za rejestrację obywateli UE

„Przed Izbą Gmin premier, oscylując między niedowierzaniem a wściekłością, mozolnie próbowała pokazać, że jest zielone światło, podczas gdy porozumienie w sprawie mającego nastąpić za dziesięć tygodni rozwodu z +27+ jest w całkowitym impasie” – pisze komentator.

Według niego „jedynym konkretem” w przemówieniu brytyjskiej premier była rezygnacja z 65 funtów opłaty za rejestrację obywateli UE, którzy po brexicie chcą dalej mieszkać w Wielkiej Brytanii. To posunięcie jest przesłaniem dla Unii i wszystkich partii brytyjskich, które potępiały „szykanujący charakter” tej opłaty - tłumaczy autor i dodaje, że „w najmniejszym stopniu nie jest to odpowiedzią na niepokoje związane z brakiem porozumienia”.

Obiecując, że "parlament będzie całkowicie zaangażowany w następną fazę negocjacji w sprawie handlu z UE – co zakłada, że dojdzie do pierwszego porozumienia – May nikogo nie przekonała, gdyż wszyscy pamiętają, jak mało, jak dotąd, jest skłonna do słuchania deputowanych. Nie jest też pewne, że fałszywe zdanie +zrozumiałam was+, wywołuje entuzjazm w Brukseli” – podsumowuje autor artykułu w „le Monde”.

O'Toole stwierdza na stronie internetowej pisma „L’Obs”, że na miejscu premier May „w podobnych okolicznościach każdy musiałby odejść i to już dawno”. Po czym tłumaczy, że przywódczyni torysów „użyteczna jest z wielu powodów”. Dzięki niej – przedstawia sytuację komentator – północnoirlandzka Partia Demokratycznych Unionistów (DUP) ma siłę nie będącą w żadnej proporcji do jej rzeczywistego znaczenia. Konserwatyści natomiast „wiedzą, że w partii nie ma osoby, która mogłaby ją zastąpić, bo nie chcą Borisa Johnsona”.

W opracowaniu dla France Info Vicard zwraca uwagę, że „na krótką metę nieprzygotowanie procesu wyjścia z UE i brak porozumienia w pewnej liczbie zasadniczych spraw pociągnie za sobą nieporządek i dodatkowe koszty”.

Ponadto, „jutro po to, by sprzedawać (towary) konsumentom europejskim, brytyjscy eksporterzy będą musieli udowadniać, że przestrzegają norm europejskich”. A to dlatego, że „brak porozumienia oznaczać będzie koniec wzajemnego uznania norm i standardów". W grę wchodzą tu tzw. bariery pozataryfowe, do których należą również normy sanitarne i fitosanitarne. Te bariery – stwierdza ekonomista – mogą oznaczać tyle samo, co 36 proc. cła na niektóre maszyny i aż 74 proc. w wypadku produktów mlecznych - uprzedza Vicard.

Telewizja publiczna France2 pokazała w poniedziałkowym dzienniku rodzinę angielską, która, „obawiając się braków żywności na rynku, gdyby nie doszło do porozumienia z Brukselą”, robi zapasy, by, jak mówi pani domu, „przetrwać cztery miesiące”. „Świadoma, że 40 proc. jarzyn i owoców brytyjskich sprowadza się z Europy, rodzina rozpoczęła uprawę przydomowego warzywnika” – dodał korespondent France2.

Loty na Wyspy Brytyjskie będą rzadsze. A to znaczy, że droższe