A co się stało?
Pamiętam. I co?
Bo ona nie przeczytała moich rad… (śmiech)
Nikt nie wierzył w jej zwycięstwo. Tak naprawdę jej celem było wejść do drugiej tury.
Nie zrealizowała nic z planu, który jej wyrysowałem. Ani nie rozegrała kwestii kobiecej, ani nie potrafiła sięgnąć po elektorat seniorów, ludzi starszych. A mogła to zrobić nie tylko dlatego, że była najstarsza w tym gronie.
I ona nie potrafiła nawet tych atutów wykorzystać. A na koniec abdykowała.
Zdecydowanie PO, które w ogóle nie wierzyło, że można wygrać z Andrzejem Dudą. Jeśli tak się myśli i nie ma wszystkich rąk na pokładzie, to sprawa jest przegrana na starcie. Jeśli nie postawi się najambitniejszych celów, nie zarazi ludzi entuzjazmem, to nikt nie będzie pracował na kandydata.
Umówmy się, że Kidawa-Błońska była niczyja, nie była ani nowej, ani starej ekipy, a trwanie pomiędzy nimi powodowało, że nikt nie wypruwał dla niej żył. Tak jest zawsze.
>>> CAŁA ROZMOWA W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
