Internauci zapłacą za rzekomo darmowe pliki

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
11 sierpnia 2009, 07:37
Kilka tysięcy internautów dało się nabrać na reklamę oferującą darmowe ściąganie filmów i muzyki z sieci. Dziś dostają wezwania do zapłaty. Grozi im się też sądem i komornikiem, informuje "Metro".

"10 dni pobierania za darmo. Doznaj rozkoszy najszybszego pobierania". Taką reklamą kusi portal pobieraczek.pl. Działa legalnie i reklama zrobiła swoje. Amatorów bezpłatnego ściągania nie brakowało. Teraz skarżą się Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Dlaczego? - Otóż właściciele portalu umożliwiają darmowe pobieranie plików, ale tylko przez 10 dni. Po tym czasie zaczynają naliczać należność: 94,80 zł za rok. Pobieraczek informuje o tym w napisanym drobnym maczkiem regulaminie. Mało który internauta go czyta.

Każdego, kto w porę nie zrezygnował z usług portalu, serwis uznawał za osobę świadomie decydującą się na dalsze - odpłatne już - korzystanie z jego oferty. Do łatwowiernych i zapominalskich internautów zaczęły więc płynąć wezwania do zapłaty. Było też straszenie sądami i komornikiem.

Jeśli kontrola UOKiK potwierdzi, że internauci byli wprowadzani w błąd, Urząd może nałożyć karę na serwis: do 10 proc. ubiegłorocznych przychodów.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj