Parafianowicz: Polska jako przystawka UE

Euro
Euro/ShutterStock
Wycofywanie się Londynu z UE katalizatorem jej rozłamu, zaś integracja unii walutowej pogłębi się. Co z tego wynika dla Polski - pyta w felietonie Zbigniew Parafianowicz.

Nie ma sensu pisać o tym, co Brytyjczycy tracą, rozluźniając swoje więzy z UE. Nie ma sensu mentorskim tonem oceniać Londynu. Warto zadać pytanie o to, czy i jak mniej Wielkiej Brytanii w Unii zmieni integrację europejską i co z tego wynika dla Polski.

Wystąpienie Davida Camerona ma dla nas duże znaczenie. Wycofywanie się Londynu ze Wspólnoty będzie katalizatorem jej rozłamu. Integracja unii walutowej się pogłębi. Reszta będzie orbitowała wokół decyzyjnego centrum na trudnych do przewidzenia zasadach. Najlepiej tę regułę zdefiniowało Foreign Affairs: „zachować euro, podzielić Europę”. To kwintesencja tego, co właśnie się dzieje. Udało się ocalić wspólną walutę poprzez pogłębienie współpracy w obszarze fiskalnym (pakt fiskalny) czy bankowym (zarys unii bankowej), ale wypchnięto z Europy Zjednoczone Królestwo niechętne budowaniu superpaństwa. Udało się pogłębić integrację strefy i zarazem oddalić od niej resztę UE.

Cameron mówi wprost: nie chcemy, aby wiązał nas traktatowy zapis o dążeniu do „coraz bardziej zintegrowanej Unii”. Polityka budżetowa, fiskalna i nadzór nad bankami mają pozostać w wyłącznej gestii Londynu. Podobnie jak polityka społeczna, warunki zatrudnienia czy wymiar sprawiedliwości.

Polska znalazła się w układzie paradoksalnym. Nie podoba nam się wyjście Wielkiej Brytanii z UE, bo wiemy, że to szkodzi. Ale zarazem poparliśmy pakt fiskalny jako lider grupy państw z regionu Europy Środkowej. Przypomnijmy: pakt, który stał się casus belli w relacjach Londynu z UE. Z jednej strony popieramy pomysły Berlina na ratowanie euro. Z drugiej nie bardzo wiemy, kiedy wspólną walutę przyjąć – w perspektywie kilku lat, dekady czy trzech dekad.

Jaki będzie efekt tego siedzenia okrakiem? Euro przetrwa. Strefa euro wyjdzie z dołka i zacznie się rozwijać. Brytyjczycy odpuszczą sobie współpracę z nią w dziedzinach, o których wspomniałem wcześniej. Polska będzie udawała, że jest stowarzyszona ze strefą paktem fiskalnym i unią bankową. Pewnie podpiszemy się też pod kilkoma nowymi koncesjami napisanymi w Berlinie. Czasami ktoś nas zaprosi nawet na szczyt strefy, abyśmy mogli poobserwować, jak działa nowa Unia. Nie zmienia to jednak faktu, że będziemy odgrywać w niej rolę przystawki.

1179151-i02-2013-017-000000200-802.jpg
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działów kraj i świat
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
Dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej i redaktor DGP
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraParafianowicz: Polska jako przystawka UE »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj