Nie będzie wniosku do prokuratury ws. podsłuchów. Szef MON nie czuje się pokrzywdzony

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 kwietnia 2015, 17:23
Usta zasunięte suwakiem
Usta zasunięte suwakiem/ShutterStock
Nie będzie wniosku MON do prokuratury w związku z urządzeniem podsłuchowym, odkrytym w jednej z warszawskich restauracji. W komunikacie resortu czytamy, że ponieważ nie doszło do nagrania, szef MON nie czuje się pokrzywdzony.

1 kwietnia, w trakcie rutynowego sprawdzenia jednej z warszawskich restauracji, w której miał się odbyć wspólny obiad szefa MON z minister obrony Holandii, funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego znaleźli urządzenie służące do rejestracji dźwięku i obrazu.

Po zabezpieczeniu urządzenia wicepremier Tomasz Siemoniak został poinformowany o tym fakcie, a także o tym, że w lokalu można odbyć wcześniej zaplanowaną część wizyty.

Zdaniem szefa MON, jeśli sprawa dotyczy bezpieczeństwa państwa, odpowiednie działania powinny być podjęte przez właściwe organy państwowe. "Jeśli zaś sprawa nie dotyczy oficjalnych spotkań delegacji, tak jak było w przypadku spotkania polskiej i holenderskiej delegacji na obiedzie, nie jest zadaniem MON wnioskowanie do prokuratury w tej sprawie" - napisano w komunikacie.

>>> Czytaj też: Były podsłuchy w kolejnej restauracji? Sprawę bada prokuratura

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: prawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj