Polscy prawicowcy dzielą się dzisiaj na tych, którzy dodają sobie zespołowego ducha, i na tych, którzy cierpią. Ci pierwsi czerpią satysfakcję z wszechwładzy PiS i każdą „chamówę” nowego obozu władzy odbierają jako dowód siły. Ci drudzy próbują coś wołać na puszczy. Widzą, że zawłaszczanie państwa to nie to samo, co zwycięstwo prawicy wartości, i dziwią się, że tak mało osób to rozumie
Pesymiści, jak (polecam ciekawy wywiad dla tygodnika „Do Rzeczy” – tygodnik Dobrej Zmiany potrafi, dla hecy, dopuścić nawet głos prawicy), dali sobie po prostu spokój, czując, że z tej mąki nic nie będzie. Optymiści, jak młody duchem Piotr Zaremba, próbują zauważać dobre strony zapowiadanych zmian, napomykając o złych stronach zmian dokonywanych. Postawa optymistyczna wymaga więcej gimnastyki umysłowej i jest przez to zdrowsza.
Jak dobrze na tym tle mają zwolennicy! Liderzy tych partii są praprzyczyną klęski, której doznał pomysł kontynuacji upodabniania się do Zachodu. Zachód ma mnóstwo zalet, to całkiem oczywiste, ale Polska wjechała w XXI w. jako drugoligowiec, jako wieczny „Zachód B”, bez szans na awans do pierwszej ligi. Ten model, który pchnął Polską w latach 90. na drogę wielkiego rozwoju, uległ wyczerpaniu po kilkunastu latach. W tym momencie, w którym trzeba było zerwać się ze smyczy nawyków i decyzji z początków transformacji,ogłosił fajrant. Zamiast zmierzyć się z wyzwaniem drugiej transformacji, zaapelował o poparcie dla polityki ciepłej wody. Trafił w oczekiwania tych, którym transformacja dopomogła, ale zabił myślenie. To nie populistyczne majaki wyborcze PiS i nieudolność szefów kampanii wyborczej PO zdecydowała o klęsce partii ciepłej wody. Klęska wynikła z bezmyślności.
Pisowskie szarże na łupy polityczne pozwoliły obozowi byłej władzy na uniknięcie prawdziwej krytyki. Po co dręczyć nieużywane od lat szare komórki, skoro można okryć się płaszczem „obrony demokracji” i „walki z dyktaturą”. Z pewnością łatwiej jest wojować z nieistniejąca dyktaturą, niż udzielić innej, ciekawszej odpowiedzi na pytanie o sens i kształt nowej transformacji.
>>> Polecamy: Prokuratorzy uciekają od "dobrej zmiany". Urząd popadnie w ruinę
