Nie będzie zarzutów karnych wobec Hillary Clinton. Trump wycofuje się z zapowiedzi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 listopada 2016, 17:30
Donald Trump
Donald Trump/ShutterStock
Bliska współpracownica prezydenta elekta Donalda Trumpa, Kellyanne Conway, powiedziała we wtorek, że nowa administracja nie postawi byłej sekretarz stanu Hillary Clinton zarzutów karnych, co Trump zapowiadał podczas kampanii wyborczej.

W programie "Morning Joe" w telewizji MSNBC Conway, była menedżerka kampanii Republikanina, a obecnie doradczyni w jego zespole ds. przejęcia administracji, powiedziała we wtorek, że kampania się skończyła i Trump "chce być ponad to", potwierdzając, że prezydent elekt nie chce śledztwa w sprawie Clinton.

"Kiedy prezydent elekt, który jest jednocześnie liderem partii, mówi jeszcze przed zaprzysiężeniem, że nie chce stawiać zarzutów, to jest to bardzo silny przekaz" - podkreśliła Conway. Zasugerowała, że Trump "chce pomóc Clinton dojść do siebie" (po porażce wyborczej), i oceniła, że to "dobra rzecz".

W kampanii przed wyborami prezydenckimi 8 listopada Trump wielokrotnie atakował Clinton, zarzucając jej, że wbrew przepisom i standardom bezpieczeństwa obowiązującym w Departamencie Stanu korzystała z prywatnego serwera pocztowego, gdy była sekretarzem stanu USA, a także przyjmowała dotacje na rzecz Fundacji Clintonów od zagranicznych rządów. Podczas jego wieców wyborczych oraz lipcowej konwencji Partii Republikańskiej zwolennicy Trumpa wykrzykiwali: "Zamknąć ją w więzieniu".

W czasie jednej z debat telewizyjnych z Clinton Trump powiedział, że gdy wygra wybory, powoła specjalnego prokuratora do zbadania sprawy serwera pocztowego, a nawet zasugerował, że jego rywalka trafi wówczas do więzienia.

"Powinnaś przeprosić za usunięcie 33 tysięcy maili z prywatnego serwera w Jeśli wygram wybory, nominuję specjalnego prokuratora do przeprowadzenia śledztwa tej sprawie. Nie można tolerować tylu kłamstw i oszustw. Ludzie są wściekli" - powiedział Trump. Gdy w dalszej części debaty Clinton oceniła, że to dobrze, że osoba z temperamentem Trumpa nie jest odpowiedzialna za prawo w USA, ten przerwał jej: "Bo wtedy poszłabyś do więzienia".

Już dwa dni po wyborach prezydenckich Trump zasugerował w rozmowie z programem telewizji CBS "60 Minutes", że nie wyklucza, że się z tej groźby wycofa.

>>> Czytaj też: Brzezinski: USA chcą, by Polska była silnym krajem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj