Rynek i inflacja zdecydują jak w najbliższych dniach będzie wyceniana waluta
W tym tygodniu, gdy posiedzenia głównych banków centralnych są już za nami, uwaga skupi się ponownie na aspektach gospodarczych. W jej centrum znajdą się wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej, które są najlepszym wczesnym indykatorem wpływu porozumienia na nastroje przedsiębiorców – we wtorek (23.06) poznamy dane dla wszystkich głównych gospodarek. Raport dot. amerykańskiej inflacji PCE w czerwcu również będzie kluczowy, biorąc pod uwagę wyraźny zwrot Fedu w kierunku inflacyjnej strony jego mandatu. Będziemy również uważnie obserwować reakcję brytyjskich aktywów na rezygnację ze stanowiska premiera Keira Starmera.
Polska waluta nadal pozostaje dotknięta przez geopolityczne ryzyko
Mimo porozumienia na linii USA–Iran i redukcji premii za ryzyko w tym kontekście polski złoty osłabił się – kurs EUR/PLN podbił do poziomu 4,27 i jest najwyższy od kwietnia. Łączymy to z rynkowym wzrostem wycen podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i silniejszym dolarem. Na dodatek ostatnie wieści z kraju są mieszane. Inflacja bazowa lekko podbiła, do 3,1% w maju, niemniej pozostaje w celu inflacyjnym. Poprawie uległy nastroje konsumentów w czerwcu i przede wszystkim – produkcja przemysłowa w maju (+4,1% r/r). Ta ostatnia wyraźnie wychodzi na prostą po słabym początku roku, produkcja budowlana jednak rozczarowała (+3,9%). Zawiodły też poniedziałkowe dane o sprzedaży detalicznej (+3% realnie) oraz płacach (+5,8%). To ostatnie, podobnie jak inflacja w ryzach i świeży spadek cen ropy naftowej, to dla RPP mocne argumenty za niepodnoszeniem stóp procentowych w najbliższym czasie.
Europejska waluta pozostaje stabilna
Po ubiegłotygodniowym jastrzębim oświadczeniu Fedu obligacje w strefie euro doświadczyły głębszej wyprzedaży na długim końcu krzywej, nie przyniosło to jednak korzyści wspólnej walucie, która nadal osłabia się względem dolara. Niemniej odczyty makroekonomiczne ze strefy euro, jak zawsze opóźnione, uległy w ostatnim czasie niewielkiej poprawie. W połączeniu ze wzrostem inflacji bazowej wspiera jastrzębie skrzydło Europejskiego Banku Centralnego, które chciałoby drugiej podwyżki stóp procentowych we wrześniu.
Najbliższa publikacja indeksów PMI (wtorek 23.06) jest niezwykle istotna dla bloku, ponieważ będą pierwszymi znaczącymi wskaźnikami opublikowanymi po ogłoszeniu w ubiegłym tygodniu pozytywnych wiadomości dotyczących porozumienia pokojowego między USA a Iranem. Zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie powinno być korzystne dla euro, choć obecnie wspólna waluta jest blisko najniższych poziomów w parze z dolarem od połowy marca. Jest to naszym zdaniem po części konsekwencja trwałych szkód gospodarczych wyrządzonych przez wojnę i być może niechęci inwestorów do podejmowania ryzyka zakupów, póki decydenci nie podpiszą oficjalnie bardziej trwałego porozumienia pokojowego.
Dolar amerykański mimo turbulencji to nadal pierwsza waluta świata
Wyraźny zwrot ku lepszemu widoczny w danych z amerykańskiego rynku pracy i wzrost inflacji spowodowany wojną w Iranie położyły kres nadziejom Trumpa na to, że Fed wkrótce obniży swoje stopy procentowe. W ubiegłym tygodniu, podczas swojej pierwszej konferencji prasowej jako prezes, Kevin Warsh dał jasno do zrozumienia, że głównym celem banku jest zapewnienie stabilności cen. Oświadczenie zostało znacznie rozmyte – usunięto z niego wszelkie pozory forward guidance (sugestie co do dalszej polityki i decyzji Fed), które to Warsh silnie krytykował.
Jasne jest, że jeśli nie dojdzie do jakiegoś ogromnego negatywnego zaskoczenia, kolejnym ruchem Fedu będzie podwyżka stóp procentowych, choć jej termin jest wyjątkowo niepewny. Wydaje się, że napędzane przez sztuczną inteligencję inwestycje biznesowe przejęły pałeczkę od stłumionego popytu konsumenckiego, niemniej odbicie na rynku pracy i efekt bogactwa wynikający z trwającego rajdu na rynku akcji oznaczają, że ten ostatni prawdopodobnie ulegnie niedługo poprawie. W kontraktach futures obecnie niemal w pełni wycenia się kolejną podwyżkę stóp procentowych już we wrześniu, a silna jastrzębia zmiana z ubiegłego tygodnia sugeruje, że nie trzeba wiele, by przechylić szalę właśnie w taką stronę.
Niepewna przyszłość brytyjskiej waluty
Wydarzenia z poniedziałku 22 czerwca czyli rezygnacja Keira Starmera ze stanowiska premiera w poniedziałek rano, zbliżyły zdecydowanie mocno lewicowego Andy Burnhama do objęcia funkcji kolejnego premiera Wielkiej Brytanii. Jego zdecydowane zwycięstwo w piątkowych wyborach uzupełniających w Makerfield otworzyły mu drogę do przejęcia władzy. Nominacje do tego urzędu zostaną rozpoczęte 9 lipca, niemniej spodziewamy się raczej braku innych kandydatów niż przedłużającej się walki. Doniesienia te nie wpłynęły silnie na funta, choć preferencje Burnhama dotyczące ekspansji fiskalnej, wyższych podatków i większej emisji obligacji skarbowych budzą pewien niepokój. Kluczowym pytaniem pozostaje, kto zostanie kanclerzem skarbu. Rynki chciałyby ciągłości i pozostawienia na tym stanowisku Rachel Reeves, a wszelkie sygnały, że nowy kanclerz zamierza poluzować lub wycofać obecne reguły fiskalne, mogłyby spowodować kolejną falę wyprzedaży brytyjskich aktywów.
Ciekawe jest również, jaki wpływ – o ile jakikolwiek – będzie miała zmiana premiera na Bank Anglii. W ubiegłym tygodniu komitet utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie (7:2), a przy tym zostawił otwarte drzwi do podwyżki w dalszej części roku, jeśli zajdzie taka potrzeba. Biorąc jednak pod uwagę, że majowa inflacja była poniżej oczekiwań, a rynek pracy pozostaje słaby, sądzimy, że BoE utrzyma postawę wait-and-see co najmniej przez lato, a może nawet do końca roku.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
