Forsal logo

Zakaz telefonów w szkołach. Ekspert wskazuje, gdzie tkwi prawdziwy problem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
47 minut temu
Zakaz telefonów w szkołach. Ekspert wskazuje, gdzie tkwi prawdziwy problem
Zakaz telefonów w szkołach. Ekspert wskazuje, gdzie tkwi prawdziwy problem/shutterstock
Prezydent zdecyduje, czy ustawa wprowadzająca zakaz korzystania z telefonów w szkołach podstawowych wejdzie w życie. Zdaniem dr. Macieja Dębskiego, eksperta ds. higieny cyfrowej, przepisy są źle skonstruowane i nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z obecnością smartfonów wśród uczniów. Ekspert oraz aplikacja KidsAlert ostrzegają także przed nowym niebezpiecznym internetowym wyzwaniem.

Niebezpieczny trend z TikToka. Challenge może skończyć się tragedią

Prezydentowi kończy się czas na decyzję w sprawie ustawy zakazującej korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Zakaz ma obowiązywać od 1 września. Tymczasem aplikacja KidsAlert ostrzegła przed kolejnym niebezpiecznym wyzwaniem z TikToka. Sam zakaz niewiele jednak zmieni, bo problemem nie są telefony, lecz model działania platform społecznościowych, które zarabiają na ludzkiej uwadze - ocenił w rozmowie z PAP socjolog dr Maciej Dębski.

Według najnowszego alertu aplikacji KidsAlert w mediach społecznościowych (to bezpłatne narzędzie dla rodziców i nauczycieli, które pomaga chronić dzieci przed zagrożeniami w internecie, stworzone przez Fundację Prospołeczną), przede wszystkim na TikToku, popularność zdobywa trend polegający na wrzucaniu do wody butelki kaucyjnej i wskakiwaniu za nią do zbiornika. Nagraniom towarzyszy wulgarny okrzyk. W bardziej ryzykownych wersjach uczestnicy wykonują skok z rozpędzonej hulajnogi lub roweru. Filmy osiągają miliony wyświetleń. Autorzy alertu ostrzegają, że zabawa może skończyć się urazem kręgosłupa, trwałą niepełnosprawnością lub utonięciem.

Miliony wyświetleń za cenę bezpieczeństwa dzieci

- Dzisiaj mamy mnóstwo zagrażających życiu challenge'y, szczególnie na TikToku. Platformy sobie z tym nie radzą. A właściwie bardziej nie chcą, niż nie mogą, bo to się po prostu dobrze klika i przynosi pieniądze - powiedział PAP dr Maciej Dębski, socjolog oraz jeden z czołowych ekspertów w dziedzinie higieny cyfrowej i e-uzależnień. Jest założycielem i prezesem Fundacji Dbam o Mój Zasięg, która edukuje społeczeństwo, szkoły oraz rodziców, jak odpowiedzialnie korzystać z urządzeń ekranowych.

Jak podkreślił ekspert, internetowe platformy funkcjonują w modelu opartym na monetyzacji uwagi. - Im większe zainteresowanie budzą takie treści, tym większe zyski. Dlatego nie opłaca się ich skutecznie eliminować - ocenił.

"Media antyspołecznościowe" zamiast społecznościowych

Zdaniem eksperta określenie „media społecznościowe” coraz mniej odpowiada rzeczywistości. - To są media antyspołecznościowe. Miały ludzi łączyć, a coraz częściej polaryzują, radykalizują, zabierają czas na relacje i pogarszają zdrowie psychiczne dzieci oraz młodzieży - powiedział.

Dębski przypomniał, że internet od lat napędza kolejne niebezpieczne wyzwania - od blackout challenge po rozpędzanie karuzeli hulajnogą elektryczną. Jego zdaniem dzieci często nie przewidują konsekwencji swoich działań, ale problem nie dotyczy wyłącznie najmłodszych. - Głupota nie ma wieku - stwierdził.

Zakaz w szkołach nie rozwiąże problemu uzależnienia od ekranów

Odnosząc się do ustawy zakazującej korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych, ekspert ocenił, że nie rozwiąże ona problemu. - To źle skonstruowane prawo. Wprowadza zakazy, ale nie daje szkołom narzędzi. Dyrektorzy i nauczyciele zostaną z tym sami - powiedział.

Zwrócił uwagę, że największe natężenie korzystania z telefonów przypada nie podczas lekcji, lecz po powrocie uczniów do domu.

- W szkole korzystanie z telefonów jest stosunkowo niewielkie. Nadużywanie zaczyna się rano przed wyjściem z domu i osiąga szczyt po południu. To nie szkoła jest głównym problemem - zaznaczył.

Dodał, że decyzję o wprowadzeniu zakazu odbiera przede wszystkim jako gest polityczny. - Jeszcze półtora roku temu minister edukacji była zdecydowaną przeciwniczką takich rozwiązań. Dziś politycznie trzeba pokazać, że coś się robi. Tymczasem ani szkoły, ani dzieci nie są do tego przygotowane - ocenił.

Dodał, że możemy zakazywać telefonów w szkołach, „ale jeśli nie zaczniemy rozmawiać o odpowiedzialności mediów antyspołecznościowych, za chwilę będziemy ostrzegać przed kolejnym challenge'em”.

Mira Suchodolska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Anna Rymkiewicz

Redaktorka związana z mediami od ponad 20 lat, na co dzień relacjonuje zagadnienia społeczne, gospodarcze oraz tematy lifestyle’owe. Łączy rzetelność z przystępnym przedstawianiem informacji, zarówno tych poważnych, jak i lżejszych.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraElektryki wyprzedziły benzynę w Europie. Polska została z tyłu. Oto dlaczego »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj