"Polityki zagranicznej nie prowadzi się poprzez obelgi"
- Jesteśmy w punkcie, w którym trzeba obniżyć ton i pracować. Polityki zagranicznej nie prowadzi się poprzez obelgi ani (...) nieuzasadnione ataki, na które słusznie odpowiedzieliśmy - powiedział Tajani w rozmowie z gazetą.
- Bycie lojalnym sojusznikiem USA, którym jesteśmy, nie oznacza rezygnacji z naszej suwerenności, nie jesteśmy niczyimi poddanymi - dodał.
- Teraz trzeba uniknąć przełożenia się tego wszystkiego na szkody polityczne, gospodarcze i dyplomatyczne. Włochy i Europa potrzebują mocnych relacji z USA, tak samo jak Stany Zjednoczone potrzebują Europy i Włoch - oświadczył.
Ze strony USA „pojawiły się żądania polityczne"
Tajani zaznaczył, że ze strony USA „pojawiły się żądania polityczne: większe wydatki na obronność, większe wsparcie dla pewnych inicjatyw na Bliskim Wschodzie”. - Jednak Włochy podejmują decyzje na podstawie własnych interesów, swojej konstytucji i własnej pozycji międzynarodowej - podkreślił.
Wicepremier zapewnił, że jego kontakty z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio nie zostały przerwane, a relacje między nimi określił jako szczere. Dodał, że spotkają się na szczycie NATO, który odbędzie się w Ankarze w dniach 7-8 lipca.
Relacje transatlantyckie to nie „trumpizm, bidenizm czy obamizm, ale strategiczny wybór”
Zapowiedział, że na rzymskie uroczystości z okazji 250-lecia ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych pójdzie „z podniesioną głową”. Ocenił przy tym, że relacje transatlantyckie to nie „trumpizm, bidenizm czy obamizm, ale strategiczny wybór”.
O swojej decyzji o odwołaniu podróży do USA na forum biznesowe w Miami szef włoskiej dyplomacji powiedział, że był to „sygnał, a nie kaprys, (był to) odpowiedź na nieuzasadniony atak prezydenta Trumpa”.
Kryzys relacji włosko-amerykańskich
Kryzys w relacjach między Rzymem a Waszyngtonem rozpoczął się w piątek, gdy prezydent USA powiedział, że Meloni „błagała” go o wspólne zdjęcie podczas niedawnego szczytu G7 we Francji; dodał, że „było mu jej żal”.
Meloni zarzuciła mu, że zmyślił całą historię, a jej rząd odwołał planowane od dawna forum biznesowe w Miami, w którym mieli wziąć udział Tajani i Marco Rubio. Politycy różnych opcji politycznych we Włoszech oraz prezydent Sergio Mattarella wyrazili solidarność z szefową rządu.
W sobotę Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social napisał o szefowej rządu Włoch, że „słabo radzi sobie we Włoszech, biorąc pod uwagę jej popularność, prawdopodobnie dlatego, że odmówiła Stanom Zjednoczonym, krajowi, który naprawdę kocha i chroni Włochy, gdy chodziło o uniemożliwienie Iranowi uzyskania lub opracowania broni jądrowej”.
„Teraz, gdy Stany Zjednoczone pokonały Iran militarnie, (Meloni - PAP) ponownie chce się zaprzyjaźnić, aby zwiększyć swoje poparcie. Nie, dziękuję!!!” - dodał.
"Moja popularność to nie jest twoja sprawa"
To wywołało bardzo ostrą reakcję włoskiej premier, która w serwisach społecznościowych odpowiedziała Trumpowi: „Te stałe, niesprowokowane ataki są bezsensowne. Jeśli chodzi o moją popularność, bycie twoją przyjaciółką na pewno mi nie pomogło ani nie zależy ona od moich relacji z tobą. Moja popularność zależy od mojej zdolności do obrony narodowego interesu Włoch i właśnie to zawsze robiłam”.
„Włochy pozostają suwerennym krajem. W każdym razie moja popularność to nie jest twoja sprawa. Sugeruję, byś zajął się swoją” - napisała, dodając, że nie zamierza wracać do tej dyskusji. Zadeklarowała, że „wciąż wierzy w jedność Zachodu”.
Z Rzymu Sylwia Wysocka
Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci.
