Nowatorskie leczenie najciężej chorych to w Polsce fikcja

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 marca 2018, 20:24
Pacjent w szpitalu
Pacjent w szpitalu/ShutterStock
Miało być 10 mln zł na terapie dla osób zmagających się z chorobami opornymi na tradycyjne leczenie. W praktyce Ministerstwo Zdrowia większość wniosków pacjentów w takich sprawach odrzuca. A te, które uznaje, mają problem z... finansowaniem z NFZ.

Pół roku temu uruchomił specjalną ścieżkę dla , którzy nie mają dostępu do leczenia w Polsce. Od sierpnia do resortu trafiło 326 wniosków z prośbą o leczenie w tym trybie. Ministerstwo na razie zaakceptowało tylko jedną czwartą z nich – dając 83 zgody. W ponad setce przypadków już odmówiło.

Ale nawet osoby, które zgodę otrzymały, nie zawsze otrzymują dofinansowanie z .

Zgodnie z przepisami wprowadzającymi ratunkowy dostęp do technologii lekowych (jak się oficjalnie nazywa przyjęta w zeszłym roku ścieżka pomocy) w przypadkach szczególnych objętych specjalnym pozwoleniem ministra zdrowia to NFZ powinien zapłacić za leczenie takich pacjentów. Jednak przerzuca on ciężar finansowania specjalnych terapii na szpitale.

Powód? Jak przekonuje fundusz... przepisy. Regulacje o sieci szpitali (wprowadzające finansowanie ryczałtowe dla placówek) dopuszczają dodatkowe płatności ze strony NFZ jedynie w ściśle określonych przypadkach. Ratunkowy dostęp na wspomnianej liście nie figuruje. Szpitale zatem, lecząc w ten sposób pacjentów, muszą to robić za własne pieniądze.

Ministerstwo Zdrowia wylicza, że koszty leków, na które wydało zgody, wynoszą – jak podaje precyzyjnie – 4 527 807,06 zł. O tym, kto za nie zapłacił, już nie wspomina. Zapewne w większości były to szpitale.

– To kuriozalna sytuacja: zgodę na terapię ratunkową wydaje minister zdrowia w drodze decyzji administracyjnej, a NFZ w praktyce ją kwestionuje, odmawiając finansowania – mówi nam jeden z dyrektorów.

Najwięcej zgód wydano dla leków stosowanych w leczeniu nowotworów piersi oraz chorób krwi. Powodem odmów, jak przekonuje MZ, były negatywne rekomendacje Agencji Oceny Technologii Medycznych. Drugim – zbyt wysokie koszty.

Zdaniem ekspertów system, który miał być szybką ścieżką dla najciężej chorych, okazał się wydmuszką. Powinien być jak najszybciej zmieniony, aby stał się prawdziwym ratunkiem – zgodnie ze swoją nazwą.

Więcej w jutrzejszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj