Świat zaczął się chwiać. Centrum przestało być atrakcyjne i nie uratuje nas przed radykalizmem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 kwietnia 2018, 10:00
Kobieta i dwóch mężczyzn w biurze
Centryzm przestał być atrakcyjnym wyborem politycznym. Nadszedł czas wyrazistości./ShutterStock
Przez ostatnie lata bycie w centrum politycznym uchodziło za oznakę zdrowego rozsądku. Nikt nie chciał być prawicą, wszyscy chcieli być za to centroprawicą. Nikt nie chciał być lewicą, wszyscy chcieli być centrolewicą. Unikanie skrajności miało dawać szansę przekonania do siebie jak największej liczby wyborców.

Centryzm wydawał się idealną strategią na czasy, w których zapanował jedynie słuszny system polityczno-gospodarczy, czyli gospodarka wolnorynkowa o globalnym zasięgu. Ekonomia została częściowo wyjęta spod demokratycznej kontroli i przekazana w ręce „obiektywnych” ekspertów. Wprawdzie nadal toczono dyskusje dotyczące np. praw kobiet, ale ich zaciętość została stępiona, bo ekonomiczny aspekt całego problemu został zepchnięty w cień.

To były czasy tzw. trzeciej drogi Tony’ego Blaira, Billa Clintona, Gerharda Schrödera, a trochę później Donalda Tuska. Najpopularniejszą doktryną stała się dla nich TINA, There Is No Alternative. Nie ma innej możliwości.

Tak to trwało przez lata, aż coś w tej konstrukcji zaczęło pękać. Historia na powrót popłynęła wartkim nurtem. Trudno wskazać konkretną przyczynę zmiany. Jedni powiedzą o atakach terrorystycznych z 2001 r., a także o wojnach w Afganistanie i Iraku. Oba wydarzenia zdestabilizowały region i przyczyniały się do powstania Państwa Islamskiego, co z kolei wywołało niedawny kryzys migracyjny. Drudzy będą mówić o kryzysie finansowym z 2008 r., który podważył dogmat o nieomylności ekonomistów. Jeszcze inni wskażą nie na konkretne wydarzenie, lecz na długotrwałe procesy. Na przykład na postępującą katastrofę klimatyczną, która już zaczyna przyczyniać się do migracji ludności z terenów coraz mniej zdatnych do życia. Kolejna kandydatura to rosnące nierówności społeczne w krajach rozwiniętych, w których realne zarobki klasy średniej od lat stoją w miejscu.

Świat zaczął się chwiać. Albo inaczej: nagle uświadomiliśmy sobie, że wcale nie był takim wspaniałym miejscem, jak się wydawało – że istnieją bieda, ogromne nierówności społeczne, dyskryminacja, niedostatek procedur demokratycznych oraz wiele innych problemów. Centryzm przestał być atrakcyjnym wyborem politycznym. Nadszedł czas wyrazistości.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj