USA: Nieudana próba kapsuły kosmicznej Starliner

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 grudnia 2019, 01:27
Niepowodzeniem zakończyła się piątkowa bezzałogowa próba z kapsułą kosmiczną Starliner skonstruowaną przez koncern Boeing. Kapsuła miała dolecieć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS, ale nie zdołała osiągnąć jej orbity. Ma powrócić na Ziemię w ciągu 48 godzin.

Kapsuła CST-100 Starliner, która w przyszłości ma służyć do transportowania astronautów na ISS, została wystrzelona w piątek rano, czasu lokalnego, z przylądka Canaveral na Florydzie przy pomocy rakiety nośnej Atlas V.

Wkrótce po starcie doszło do awarii, która uniemożliwiła Starlinerowi osiągnięcie odpowiedniej orbity umożliwiającej "spotkanie" ze stacją i dokowanie w jednym z jej portów cumowniczych.

Boeing nie wyjaśnił początkowo przyczyny awarii. Według źródeł w federalnej agencji kosmicznej NASA zawiódł komputerowy system odliczający sekwencje czynności niezbędnych do osiągnięcia właściwej orbity. W rezultacie kapsuła miała zużyć zbyt dużo paliwa aby pomyślnie zakończyć misję.

Podjęto decyzję o sprowadzeniu kapsuły na Ziemię w ciągu 48 godzin. Starliner ma miękko wylądować w niedzielę na poligonie White Sands, w Nowym Meksyku, przy pomocy spadochronów i poduszek powietrznych.

Administrator NASA Jim Bridenstone oświadczył później na konferencji prasowej, że awaria systemu czasowego spowodowała, że Starliner "nie wiedział" w której sekwencji lotu się znajduje i w konsekwencji zużył zbyt dużo paliwa.

Dodał, że kontrolerzy lotu nie byli w stanie odpowiednio szybko zareagować ponieważ kapsuła znajdowała się akurat poza zasięgiem łączności.

Eksperci zauważają że nieudana próba jest kolejnym dotkliwym ciosem dla prestiżu Boeinga po decyzji o wstrzymaniu lotów, a później i produkcji, samolotów pasażerskich 737 MAX.

Boeing rywalizuje firmą SpaceX miliardera Elona Muska w odbudowie potencjału lotów załogowych USA. Wyprodukowana przez SpaceX kapsuła Dragon dokonała pomyślnie bezzałogowego lotu na ISS w marcu br.

Po wycofaniu z eksploatacji floty wahadłowców w roku 2011, Stany Zjednoczone pozostały bez własnych możliwości wysyłania ludzi na orbitę okołoziemską, nie mówiąc już o dalszych lotach załogowych na Księżyc, czy Marsa.

Amerykańscy astronauci zmuszeni są do korzystania z rosyjskich Sojuzów, ale Rosjanie każą sobie za to słono płacić. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj