Forsal logo

Nagrody dla urzędników sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 sierpnia 2013, 10:03
Nagrody dla urzędników sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych
Dziennik Gazeta Prawna
Rząd każe polakom zaciskać pasa, ale ministerstwa rozdają nagrody urzędnikom. Nawet 18 tys. zł na osobę.

Jutro w Sejmie przy okazji prac nad nowelizacją budżetu szef kancelarii premiera oraz minister administracji i cyfryzacji poinformują posłów, ile jeszcze w tym roku będą nas kosztować urzędnicy. Z naszych danych wynika, że pomimo kryzysu dyrektorzy generalni urzędów zbytnio nie oszczędzali.

Zgodnie z ustawą o służbie cywilnej na nagrody powinno się wydzielić przynajmniej 3 proc. z całego funduszu wynagrodzeń. I urzędy z tego chętnie korzystają. Niektóre przekroczyły ten wskaźnik blisko trzykrotnie, np. w MON wyniósł on 8,2 proc. W efekcie urzędnicy w niektórych instytucjach mogli liczyć na gratyfikacje sięgające jednorazowo nawet 18 tys. zł.

W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim nagradzano kwotami od 75 zł do 5,2 tys. zł. W Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim najniższa nagroda w tym roku wyniosła 660 zł, a najwyższa 8,5 tys. zł. W zachodniopomorskim można liczyć już nawet na 8 tys. zł. W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego wahają się one od 700 zł do 5 tys. zł, w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego od 1,5 do 10 tys. zł, a w resorcie pracy średnia nagroda dla urzędnika w ostatnich ośmiu miesiącach wyniosła ponad 2 tys. zł.

Rekordy bije resort skarbu. Tam niektórzy urzędnicy dostają nawet 18 tys. zł. Mimo naszych ponagleń maksymalnej wysokości nagród nie chcieli podać szefowie resortów administracji i cyfryzacji, spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych i gospodarki.

Ministerstwa, w których przyznawano wysokie nagrody, nie chcą ujawniać, za co urzędnicy je dostawali. – Pracownik, który otrzymał te 18 tys. zł, musiał z pewnością dać z siebie wszystko – kwituje Magdalena Kobos, rzecznik MSP. Rzecznik resortu pracy Janusz Sejmej twierdzi z kolei, że na najwyższe nagrody mogli liczyć ci, którzy pracują po godzinach i przychodzą do pracy nawet w sobotę.

>>> Polecamy: Praca dla młodych: lista zajęć, które młodzi ludzie mają szansę dostać

Eksperci nie kryją zaskoczenia wysokością bonusów. Zwłaszcza że rząd boryka się z dużą dziurą budżetową.

– Te kwoty bulwersują. Można jeszcze zrozumieć, że nagroda powinna wynosić od 20 do 70 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Ale nie równowartość kilku średnich krajowych! – oburza się dr Aleksander Proksa, były sekretarz Rady Ministrów.

Według niego premier powinien zalecić dyrektorom generalnym, aby zaprzestali rozrzutności. Skrajnym rozwiązaniem byłaby nowelizacja ustawy blokująca wydawanie pieniędzy na tak wysokie gratyfikacje.

– Do takiej patologii dochodzi dlatego, że nikt nie rozlicza szefów urzędów z polityki płacowej. W prywatnej instytucji już dawno straciliby stanowisko – przekonuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. – Bardzo rzadko zdarza się, aby w firmie pracownik otrzymał bonus sięgający jednorazowo 20 tys. zł.

Apetyt niektórych szefów urzędów jest jednak jeszcze większy. Wciąż szukają rezerw, aby zwiększyć zatrudnienie, bo – jak twierdzą – obecna liczba urzędników nie wystarczy im do realizacji kolejnych zadań. Ofert pracy w administracji rządowej nie brakuje. Wczoraj było ich aż 219.

>>> Czytaj również: Korupcja w Ministerstwie Środowiska - urzędnicy pisali koncesje

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Artur Radwan
Artur Radwan

Dziennikarz z wykształcenia prawnik, ukończył też studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu Prawa Europejskiego. Zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej. Od 2003 r. jest członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji. W redakcji pisze o problemach dotyczących żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na bieżąco monitoruje również kwestie związane z zatrudnieniem i wynagrodzeniem nauczycieli. Porusza też problemy samorządów dotyczące stosowania przepisów oświatowych. W zakresie swoich obowiązków ma również zatrudnienie i płace w całej administracji publicznej.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBudżetówka z minimalnymi podwyżkami. Związkowcy są wściekli »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj