Efekty Euro 2012: w 2013 roku czeka nas zalew turystów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 grudnia 2012, 11:18
Pomnik poznańskich koziołków na Placu Kolegiackim przed Urzędem Miasta w Poznaniu autorstwa Roberta Sobocińskiego. (jkm) PAP/Adam Ciereszko
Pomnik poznańskich koziołków na Placu Kolegiackim przed Urzędem Miasta w Poznaniu autorstwa Roberta Sobocińskiego. (jkm) PAP/Adam Ciereszko/PAP
Polskę może w najbliższych latach odwiedzać 500 tys. turystów więcej – szacuje Ministerstwo Sportu i Turystyki. Wpływy z turystyki zagranicznej do 2020 roku wzrosłyby wówczas o 4-5 mld zł.

 W 2012 roku nasz kraj odwiedziło 13,5 mln obcokrajowców.

– Od 2010 roku odnotowujemy stałe wzrosty przyjazdów. Mamy nadzieję, że rok 2012 zamknie się kolejnym takim wzrostem, a liczba turystów sięgnie co najmniej 13,5 mln – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Katarzyna Sobierajska, wiceminister sportu i turystyki. – Liczymy, zwłaszcza biorąc pod uwagę efekt Euro 2012, że te wzrosty powinny być na poziomie pół miliona gości rocznie – dodaje.

Jak podkreślają przedstawiciele branży, to optymistyczne prognozy, bo w pierwszym kwartale tego roku do Polski przyjechało tylko blisko 3 mln zagranicznych turystów. Co więcej, w czasie rozgrywek piłkarskich liczba nocujących w kraju gości wzrosła jedynie o około 78,5 tys. osób, czyli o niecałe 17 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Przyrost liczby obcokrajowców, którzy przyjechali do Polski w czasie Euro 2012, był jednak większy, bo nie wszyscy zdecydowali się na nocleg, jak np. Czesi.

– Same mistrzostwa Europy przyciągnęły ponad 650 tys. zagranicznych gości, kibiców, fanów piłki nożnej. W samym tylko okresie Euro 2012 wydali u nas powyżej 1 mld zł – wylicza wiceminister sportu i turystyki.

Z opublikowanych przez Instytut Turystyki danych wynika, że każdy obcokrajowiec podczas Euro 2012 zostawił w Polsce średnio 1,5 tys. zł; dzienne – 243 zł. Przy uwzględnieniu wydatków związanych z noclegiem, transportem czy ubezpieczeniem dało to już średnio 2,6 tys. zł.

Część analityków twierdzi jednak, że Euro 2012 wręcz zniechęciło niektórych turystów do przyjazdu do naszego kraju. Chodzi o tych, którzy nie interesują się piłką i obawiali się wzrostu cen w czasie mistrzostw. A na tzw. efekt Barcelony (wzrost atrakcyjności turystycznej kraju po znaczącej imprezie sportowej) przyjdzie Polsce jeszcze poczekać. Zysk z takich wydarzeń zwykle rozkłada się w latach, a na wzrost ruchu turystycznego i przychodów branży przekłada się stopniowo. Potwierdzają to badania przeprowadzone wśród turystów po pierwszej części rozgrywek. Pokazały, że 81 proc. badanych chce przyjechać ponownie do Polski w najbliższych trzech latach. Ponad 90 proc. ma rekomendować nasz kraj znajomym.

Według badań PBS 93 proc. ankietowanych Polaków uznało, że Euro 2012 wzmocniło wizerunek Polski za granicą. Same rozgrywki były trzecim z rzędu dużym wydarzeniem, które pomogły w promocji kraju.

– Od trzech lat Polska ma okazje być partnerem albo gospodarzem dużych i ważnych wydarzeń. Począwszy od Roku Chopinowskiego, poprzez naszą prezydencję w Radzie UE, a w tym roku mistrzostwa Europy w piłce nożnej – wylicza Katarzyna Sobierajska. I dodaje: – To wszystko przyczynia się do tego, że wizerunek Polski się zmienia, a co za tym idzie, cieszymy się coraz większym zainteresowaniem turystów zagranicznych.

W 2011 roku liczba osób odwiedzających Polskę wzrosła do 13,3 mln z 12,5 mln rok wcześniej – podaje Instytut Turystyki. Jego prezes, Krzysztof Łopaciński, przewiduje, że liczba turystów może w przyszłym roku wynieść 13,8 mln osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Newseria.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj