Szef brytyjskiej dyplomacji: uruchomimy art. 50 na początku 2017 r.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 września 2016, 21:05
Na początku 2017 roku Wielka Brytania rozpocznie formalną procedurę wychodzenia z Unii Europejskiej i być może nie będzie potrzebowała aż dwóch lat na wynegocjowanie porozumienia - zapowiedział w czwartek szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson.

Kraje UE naciskają na Wielką Brytanię, by uruchomiła artykuł 50. traktatu UE, który rozpoczyna procedurę wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii. Następnie Londyn będzie miał dwa lata na wynegocjowanie porozumienia z UE dotyczącego warunków Brexitu oraz przyszłych stosunków z pozostałymi 27 krajami członkowskimi.

"Teraz rozmawiamy z naszymi europejskimi przyjaciółmi i partnerami, a celem jest wysłanie na początku przyszłego roku listu w sprawie artykułu 50., powołamy się na niego. Jestem pewien, że w tym liście określimy pewne parametry na temat tego, jak proponujemy to przeprowadzić" - powiedział Johnson w Nowym Jorku telewizji Sky News.

"Powołujemy się na artykuł 50. na początku przyszłego roku. Mamy dwa lata, by tego dokonać" - dodał. "Nie sądzę, że koniecznie będziemy potrzebować całych dwóch lat, ale poczekajmy i zobaczmy, jak będzie szło" - mówił Johnson.

Dotychczas brytyjska premier Theresa May zapowiadała, że jej kraj nie uruchomi artykułu 50. przed końcem 2016 roku.

Od referendum z 23 czerwca, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, wielu przedstawicieli instytucji unijnych i krajów członkowskich bezskutecznie wzywało brytyjski rząd, by jak najszybciej uruchomił artykuł 50., aby pozbyć się niepewności co do przyszłości Wspólnoty.

Taki apel wystosował w czwartek szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz przed spotkaniem z May w Londynie. Podkreślił też, że podczas rozmów z szefową brytyjskiego rządu powtórzy, iż "cztery swobody wspólnego rynku - przepływu towarów, kapitału, usług i osób - mają równe znaczenie".

Jednak Johnson odrzucił twierdzenie, że Zjednoczone Królestwo będzie musiało nadal przestrzegać swobodnego przepływu pracowników, jeśli chce wciąż mieć dostęp do wspólnego rynku. "Chcieliby, abyśmy uwierzyli, iż istnieje jakiś automatyczny kompromis między tym, co nazywają wspólnym rynkiem a swobodą przemieszczania się. To całkowite brednie" - powiedział.

"Te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego. Powinniśmy otrzymać porozumienie o wolnym handlu i znów przejąć kontrolę nad naszą polityką dotyczącą imigracji" - dodał.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj