"SZ": Timmermans nie będzie już zajmował się praworządnością. Rozważany jest ktoś ze wschodu UE

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 lipca 2019, 18:23
Frans Timmermans
Frans Timmermans/ShutterStock
Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" podkreśla dobrą atmosferę czwartkowej wizyty Ursuli von der Leyen w Warszawie i wolę przyszłej szefowej KE zmniejszenia napięć. Podaje też, że wiceszef KE Frans Timmermans prawdopodobnie nie będzie już zajmował się praworządnością.

Dziennikarze "Sueddeutsche Zeitung" Matthias Kolb i Alexander Muehlauer odnotowują, że premier Mateusz Morawiecki z uśmiechem powitał w polskiej stolicy. W Warszawie miały panować dobre nastroje, ale nie aż tak serdeczne, jak podczas wcześniejszej wizyty Niemki w Paryżu, gdzie "wprost promieniała".

"SZ" zauważa również, że wiceszef KEnie robi tajemnicy, że widziałby siebie na czele KE. W czwartek podkreślił jednak, że oprócz tego, że jest "niezależnym myślicielem", to zna również wartość "politycznej lojalności".

Z powodu swojego zaangażowania w ramach procedury art. 7 traktatu unijnego Holender jest jednak "niezbyt mile widziany" w państwach Grupy Wyszehradzkiej. Kraje te uważają, że są traktowane jako "Europejczycy drugiej kategorii".

W związku z tym - kontynuuje "SZ" - w przyszłości każde państwo członkowskie Wspólnoty ma otrzymywać roczne sprawozdanie z dokładnie tymi samymi kryteriami. Von der Leyen chce z kolei "zmniejszać napięcia" między Brukselą a państwami V4.Aby to osiągnąć, Komisja Europejska rozważa, by sprawami praworządności zajmował się ktoś ze wschodu Wspólnoty. Wśród kandydatów ma znajdować się wiceszef KE ds. euro i stabilności finansowej, Łotysz Valdis Dombrovskis.

"Byłoby to po myśli polskiego rządu" - ocenia monachijski dziennik. "SZ" pisze też, że w nowej Komisji Polska chciałaby być odpowiedzialna za energię. "Pozostaje pytanie: co otrzyma Francja?" - zauważa, podkreślając, że sprawami klimatycznymi zainteresowani są też Francuzi.

Państwa członkowskie mają czas na wyznaczenie swoich kandydatów do KE do 26 sierpnia. Von der Leyen chce, by w nowej Komisji było tyle samo kobiet co mężczyzn. "SZ" pisze, że Niemkę czekają trudne negocjacje, a ona sama potrzebować będzie "wyczucia, cierpliwości oraz wyrozumiałości".

>>> Czytaj też: Ostatni premier. Czy Boris Johnson doprowadzi do rozpadu Wielkiej Brytanii?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj