Nowy Modlin zmieści kolejne 2 mln pasażerów
Z czterech nowych gate’ów składa się nowy, tymczasowy terminal, który pozwoli obsłużyć dodatkowe dwa miliony pasażerów rocznie. Szefowie lotniska Warszawa-Modlin mówią o reaktywacji portu. Po latach przepychanek, braku politycznej woli i sporów z przewoźnikami liczą na przyspieszenie rozwoju.
- To jest etap „zerowy”, jak go wewnętrznie nazywamy. Obecnie kończymy z bankiem rozmowy o finansowaniu etapu pierwszego, który został zatwierdzony przez wspólników. Chodzi o trzy elementy, które będą realizowane w ciągu najbliższych dwóch lat - powiedział Jacek Kowalski, prezes lotniska w Modlinie.
Wymienił:
- rozbudowę terminala w formule „zaprojektuj i wybuduj”,
- budowę sześciu nowych stanowisk postojowych,
- zakup nowych urządzeń.
Wielkie otwarcie i wielkie nadzieje
- Życzę, żeby w przyszłości Modlin obsługiwał nie 3, a 15 mln pasażerów – powiedział Adam Struzik, od wielu lat marszałek województwa mazowieckiego. Przypomniał, że prawie dwie dekady temu urzędnicy unijni zasugerowali przekształcenie lotniska wojskowego w Modlinie w port pasażerski.
Po początkowym sukcesie zaczęły się problemy. Za rządów PiS port, którego udziałowcem jest województwo mazowieckie (rządzone przez koalicję PSL-KO), nie otrzymał środków na rozwój. Później popadł w konflikt z Ryanairem, który przez lata był praktycznie monopolistą i płacił niewiele za korzystanie z infrastruktury. To sprawiało, że Modlin nie był rentowny.
Od zeszłego roku wiele się jednak zmieniło. Podniesiono stawki, a po początkowym oporze Ryanair zapowiedział uruchomienie dodatkowych połączeń. Do portu wrócił także Wizz Air, a nowym przewoźnikiem została Air Arabia. Odblokowano również środki na rozbudowę terminala, a samorząd województwa zapowiedział doprowadzenie linii kolejowej do lotniska do 2029 roku.
– Gdyby była dobra wola 8–10 lat temu, dziś w Modlinie mówilibyśmy o ośmiu milionach pasażerów rocznie – przekonywał Michał Kaczmarzyk, prezes Buzz z grupy Ryanair. Z kolei minister Jan Grabiec przyznał, że złe czasy Modlina – gdy politycy blokowali inwestycje – już się skończyły.
Jak wygląda nowy terminal?
1,7 tys. mkw. – to powierzchnia terminala powłokowego. Zbudowano go w ekspresowym tempie, od wybrania wykonawcy do otwarcia minęły trzy miesiące. Prace już się zakończyły, jednak obiekt czeka na „zielone światło” od Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP), by zostać wpięty w krwioobieg lotniska.
Z zewnątrz biała konstrukcja przypomina przemysłową halę, jednak w środku jest zaskakująco elegancka. Poza czterema gate’ami, czyli miejscami skąd pasażerowie idą prosto do samolotu, powstała poczekalnia, spore toalety oraz miejsce na kawiarnię i niewielką restaurację. Obiekty jest też połączony korytarzem ze starym terminalem.
- To już nie jest „namiot”, jak Państwo widzicie. To normalny obiekt budowlany, tzw. kategoria ZL1. Postanowiliśmy z wykonawcą zmienić tę technologię w trakcie, bo okazało się, że nie opłaca się robić czegoś tymczasowego – przekonuje Kowalski.
Będzie drugi terminal?
W przyszłości, otwarty właśnie terminal, będzie służył np. cargo. Do tego momentu ma pozwolić na przyjęcie dodatkowych pasażerów. Prezes Modlina podkreśla, że wkrótce rozpisany zostanie przetarg na docelowy terminal. Jego wykonawca ma zostać wybrany jeszcze w tym roku. Prace projektowe i budowa zajmą 14 miesięcy.
- W reszcie realizujemy nasz masterplan. Ten obiekt się w nim nie znajdował, dlatego nazywamy te prace etapem zero. Obiecujemy, że to nasze pierwsze słowo, ale nie ostatnie – mówił podczas uroczystości otwarcia prezes Modlina.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
