Forsal logo

Ukraińcy zbadali rosyjską broń. Trop prowadzi do Japonii

Ukraińcy zbadali rosyjską broń. Trop prowadzi do Japonii
Ukraińcy zbadali rosyjską broń. Trop prowadzi do Japonii/PAP/EPA
Rosyjski wywiad wojskowy miał przez lata wykorzystywać Japonię do pozyskiwania zaawansowanych technologii objętych sankcjami, które następnie trafiały do Rosji. Według ustaleń "The New York Times" centralną rolę w tym procederze odgrywa utajniony 20. wydział GRU, a operacją w Tokio kieruje oficer działający pod przykrywką pracownika Aerofłotu.

Zachodnie służby wywiadowcze twierdzą, że sieć umożliwia zakup i transport komponentów wykorzystywanych przez rosyjski przemysł zbrojeniowy. Japońskie władze zapewniają, że współpracują z sojusznikami, aby zapobiegać eksportowi technologii wojskowych do Rosji.

Tajny wydział GRU w akcji. Tak Rosja zdobywa technologie z Japonii

Jak informuje "The New York Times", powołując się na obecnych i byłych funkcjonariuszy pięciu zachodnich służb wywiadowczych, za organizację pozyskiwania technologii odpowiada utajniony 20. wydział Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Rosji, czyli GRU. Według źródła jego oficerowie działają pod przykrywką dyplomatów lub pracowników rosyjskich przedsiębiorstw, zajmując się zakupem, kradzieżą oraz przemytem technologii o znaczeniu wojskowym.

Źródła wywiadowcze twierdzą, że operacją w Tokio kieruje 49-letni Maksim Filczenkow, który oficjalnie pracuje dla państwowych linii lotniczych Aerofłot. Według ustaleń portalu "The Insider" jest on oficerem GRU. W przeszłości był zameldowany w akademiku Wojskowo-Dyplomatycznej Akademii GRU przy ulicy Marszałka Biruzowa w Moskwie. Pod tym samym adresem zarejestrowany był również Anatolij Czapiga, znany jako Boszyrow, jeden z uczestników próby otrucia Siergieja Skripala.

Oficer GRU pod przykrywką Aerofłotu. Miał kierować operacją z Tokio

Według informatorów "The New York Times" Filczenkow przybył do Tokio w lutym 2024 r., kiedy Rosja pilnie poszukiwała komponentów elektronicznych i maszyn potrzebnych do prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Zadaniem Filczenkowa było nawiązywanie współpracy z firmami logistycznymi, które mogły organizować transport towarów z Japonii do Rosji. Takie kontakty miały umożliwiać zakup wrażliwych technologii pod fałszywymi pretekstami oraz ich wywóz przez państwa trzecie, niekiedy z wykorzystaniem sfałszowanej dokumentacji przewozowej.

Jednym z partnerów Aerofłotu w Japonii jest firma Proco Air, określająca się jako "most między Japonią a Rosją". Przedsiębiorstwo wynajmuje przestrzeń ładunkową na samolotach lecących do krajów, do których nadal lata Aerofłot, między innymi do Sri Lanki i Uzbekistanu. Tam przesyłki są przeładowywane na samoloty rosyjskiego przewoźnika i transportowane do Rosji.

Jak podkreśla "The New York Times", sam taki model transportu nie jest nielegalny, ponieważ część towarów nadal może być zgodnie z prawem eksportowana do Rosji. Zachodnie służby wskazują jednak, że właśnie takie kanały logistyczne mają kluczowe znaczenie dla działalności 20. wydziału GRU.

Właściciel Proco Air, Takehiko Miki, powiedział "The New York Times", że poznał Filczenkowa około 2018 r., natomiast bliższą współpracę rozpoczął po jego powrocie do Tokio w 2024 r. Według dwóch źródeł gazety przedsiębiorca miał później poprosić chińskiego partnera poznanego dzięki Filczenkowowi o pomoc w organizowaniu wysyłki towarów objętych ograniczeniami eksportowymi.

Japońskie komponenty w broni Rosji. Ukraina od miesięcy alarmuje Tokio

Według danych "The New York Times" Japonia pozostaje jednym z największych eksporterów technologii podwójnego zastosowania, którymi zainteresowana jest Rosja. Znaczna część takich produktów trafia najpierw do Wietnamu, który stał się jednym z głównych dostawców wrażliwych technologii na rosyjski rynek.

Projekt War&Sanctions zidentyfikował co najmniej 227 komponentów japońskiego pochodzenia wykorzystywanych w rosyjskim uzbrojeniu. Z kolei według władz Ukrainy japońskie podzespoły znajdują się w około 90 proc. rosyjskich rakiet i dronów. Po rosyjskim ataku rakietowym na budynek mieszkalny w Kijowie w maju ukraińscy śledczy mieli odnaleźć elementy japońskiej produkcji wykorzystane w systemie naprowadzania pocisku.

Kijów wielokrotnie przekazywał Tokio informacje o odnajdywanych komponentach. Jak podaje gazeta, tylko w kwietniu 2025 r. Ukraina skierowała do japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych co najmniej osiem not dyplomatycznych zawierających zdjęcia oraz listy znalezionych części. W ciągu kolejnych miesięcy przesłano jeszcze około ośmiu podobnych dokumentów.

Wśród producentów wymieniano między innymi Nippon Electric Corporation, Panasonic i Toshibę. Nie ma jednak dowodów na to, że firmy świadomie sprzedawały swoje produkty Rosji. Przedsiębiorstwa podkreślają, że przestrzegają obowiązujących sankcji i przepisów eksportowych, a część odnalezionych komponentów została wyprodukowana wiele lat temu i nie znajduje się już w ich ofercie.

Japonia pod presją. W tle walka z rosyjskim przemysłem wojennym

Według "The New York Times" Japonia od lat uchodzi za kraj stosunkowo podatny na działalność obcych wywiadów. Ma to wynikać między innymi z ograniczeń wprowadzonych po drugiej wojnie światowej, które wpłynęły na rozwój krajowych służb specjalnych. Państwo nadal nie posiada odrębnej służby wywiadu zagranicznego.

Japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziało na szczegółowe pytania dotyczące opisanej działalności, poinformowało jednak, że współpracuje z zachodnimi sojusznikami w celu zapobiegania eksportowi technologii wojskowych do Rosji. Dotychczas władze Japonii nie podjęły działań wobec Maksima Filczenkowa.

Według zachodnich służb rosyjska siatka działała praktycznie na oczach japońskich organów ścigania. Biuro Aerofłotu w Tokio, z którego – jak twierdzą źródła wywiadowcze – miały być koordynowane operacje 20. wydziału GRU, znajduje się zaledwie około 10 minut spacerem od siedziby Narodowej Agencji Policji prowadzącej sprawy dotyczące szpiegostwa.

W lutym japońskie służby ujawniły również działalność oficera rosyjskiego wywiadu zagranicznego, który podszywał się pod obywatela Ukrainy. Rosjanin opuścił Japonię i wrócił do Rosji w marcu ubiegłego roku. Nie został postawiony przed sądem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińcy zbadali rosyjską broń. Trop prowadzi do Japonii »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj