54-letni Mielniczenko jest potentatem w branży nawozów sztucznych (EuroChem) oraz górnictwie (firma SUEK, czyli Syberyjska Spółka Energetyczna Węgla – największa spółka węglowa w Rosji). Zajmuje ósme miejsce w rankingu najbogatszych Rosjan magazynu "Forbes".
Rozpad Rosji
W komentarzu opublikowanym na łamach "The Economist" oligarcha za jeden z najbardziej niebezpiecznych wariantów dla przyszłości swojej ojczyzny uznaje wewnętrzny konflikt prowadzący do rozpadu państwa. Jego zdaniem Rosja mogłaby pogrążyć się w walce różnych grup o zasoby, wpływy i kontrolę nad terytorium mocarstwa nuklearnego.
"Rozpad Rosji może być atrakcyjną wizją w politycznych dyskusjach, ale z punktu widzenia zarządzania ryzykiem jest znacznie mniej kuszący" – napisał miliarder.
Druga Korea Północna i III wojna światowa
Drugim pesymistycznym scenariuszem jest przekształcenie Rosji w oblężoną twierdzę – zamknięte i zmilitaryzowane państwo wzorowane na Korei Północnej. Według Mielniczenki oznaczałoby to izolację, represje, ograniczone możliwości rozwoju i permanentną mobilizację społeczeństwa.
"Rosja uwięziona w mentalności oblężonej twierdzy uczyni z konfrontacji zewnętrznej trwałe narzędzie polityki wewnętrznej" – ocenił oligarcha.
Jego zdaniem rośnie również ryzyko rozszerzenia wojny w Ukrainie na kolejne państwa. W swoim tekście ostrzega także przed dalszą eskalacją konfliktu, w tym możliwością użycia broni jądrowej.
Rosja na peryferiach
Mielniczenko uważa, że możliwy jest również powrót Rosji do zachodniego świata. W takim scenariuszu kraj wyszedłby z izolacji i ponownie zintegrował się z zachodnim systemem gospodarczym, pozostając jednak na jego peryferiach. Mogłoby to oznaczać podporządkowanie zewnętrznym ośrodkom wpływu i poczucie utraty niezależności.
W przyszłości mogłoby to ponownie wywołać nastroje rewizjonistyczne.
Rosja zależna od Pekinu
Czwarty scenariusz zakłada wejście Rosji do chińskiej strefy wpływów. W takim układzie Moskwa stałaby się dostawcą surowców naturalnych, rynkiem zbytu dla chińskich towarów oraz strategicznym buforem między Chinami a Zachodem.
Mielniczenko uważa jednak, że taki model nie leży w interesie ani Rosji, ani Chin. Rosja utraciłaby samodzielność, a Pekin musiałby ponosić dodatkowe koszty związane z problemami zależnego partnera oraz narastającym niezadowoleniem rosyjskiego społeczeństwa.
Zdaniem przedsiębiorcy różnica między funkcjonowaniem Rosji jako peryferii Zachodu a uzależnieniem od Chin byłaby niewielka. W obu przypadkach kraj zachowałby poczucie zależności, co mogłoby sprzyjać rozwojowi agresywnego nacjonalizmu.
"Suwerenna Rosja"
Ostatni scenariusz – budowa "suwerennej Rosji" – w pewnym stopniu nawiązuje do argumentacji Władimira Putina dotyczącej potrzeby samodzielnego rozwoju państwa i uniezależnienia się od wpływów zewnętrznych. Mielniczenko kładzie jednak większy nacisk na przewidywalność takiego modelu.
"Taka Rosja nie powinna być wygodna ani dla Zachodu, ani dla Chin. Może być trudnym partnerem dla Zachodu, ale nie będzie "czarną dziurą". Może być mniej uległa wobec Chin niż państwo-klient, ale będzie bezpieczniejsza niż duży i niestabilny wasal" – napisał.
Rosja musi sama znaleźć swoją drogę. Bez ingerencji z zewnątrz
Przedsiębiorca podkreśla również, że wielu przedstawicieli rosyjskiego biznesu, nauki i kultury, którzy budowali kraj po rozpadzie ZSRR, postrzegało siebie jako część zglobalizowanego świata. Jego zdaniem zachodnie sankcje zmusiły jednak Rosję do ponownego przemyślenia swojej zależności od zewnętrznych powiązań gospodarczych.
Według Mielniczenki sankcje stały się impulsem do rozwoju krajowej produkcji oraz budowy technologicznej i gospodarczej suwerenności. Uważa on, że o sposobie realizacji tej suwerenności powinni decydować wyłącznie sami Rosjanie, bez oglądania się na oczekiwania państw zewnętrznych.
Jak argumentuje, próby kierowania tym procesem z zewnątrz są skazane na niepowodzenie i przynoszą odwrotny skutek, ponieważ podważają suwerenność, bez której – jego zdaniem – nie jest możliwe osiągnięcie trwałego pokoju.
"Musimy się z tym pogodzić – nie z sympatii do Rosji, lecz dlatego, że nie ma alternatywy" – podsumował miliarder.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

