Forsal logo

Pięć wizji oligarchy na przyszłość Rosji. Nie szukajcie tam optymizmu i słowa "demokracja"

Władimir Putin
Pięć wizji oligarchy na przyszłość Rosji. Nie szukajcie tam optymizmu i słowa "demokracja"/Shutterstock
"Konfrontacja Rosji z Zachodem nie może trwać bez końca" – uważa Andriej Mielniczenko, rosyjski miliarder, którego majątek wyceniany jest na około 20 mld dol. W komentarzu opublikowanym na łamach brytyjskiego tygodnika "The Economist" przedstawił pięć scenariuszy przyszłości Rosji. Większość z nich nie napawa optymizmem ani sąsiadów Rosji, ani tym bardziej jej mieszkańców. I co ważne – nie pada tam ani jedno słowo o demokracji, ani apel o zakończenie wojny.

54-letni Mielniczenko jest potentatem w branży nawozów sztucznych (EuroChem) oraz górnictwie (firma SUEK, czyli Syberyjska Spółka Energetyczna Węgla – największa spółka węglowa w Rosji). Zajmuje ósme miejsce w rankingu najbogatszych Rosjan magazynu "Forbes".

Rozpad Rosji

W komentarzu opublikowanym na łamach "The Economist" oligarcha za jeden z najbardziej niebezpiecznych wariantów dla przyszłości swojej ojczyzny uznaje wewnętrzny konflikt prowadzący do rozpadu państwa. Jego zdaniem Rosja mogłaby pogrążyć się w walce różnych grup o zasoby, wpływy i kontrolę nad terytorium mocarstwa nuklearnego.

"Rozpad Rosji może być atrakcyjną wizją w politycznych dyskusjach, ale z punktu widzenia zarządzania ryzykiem jest znacznie mniej kuszący" – napisał miliarder.

Druga Korea Północna i III wojna światowa

Drugim pesymistycznym scenariuszem jest przekształcenie Rosji w oblężoną twierdzę – zamknięte i zmilitaryzowane państwo wzorowane na Korei Północnej. Według Mielniczenki oznaczałoby to izolację, represje, ograniczone możliwości rozwoju i permanentną mobilizację społeczeństwa.

"Rosja uwięziona w mentalności oblężonej twierdzy uczyni z konfrontacji zewnętrznej trwałe narzędzie polityki wewnętrznej" – ocenił oligarcha.

Jego zdaniem rośnie również ryzyko rozszerzenia wojny w Ukrainie na kolejne państwa. W swoim tekście ostrzega także przed dalszą eskalacją konfliktu, w tym możliwością użycia broni jądrowej.

Rosja na peryferiach

Mielniczenko uważa, że możliwy jest również powrót Rosji do zachodniego świata. W takim scenariuszu kraj wyszedłby z izolacji i ponownie zintegrował się z zachodnim systemem gospodarczym, pozostając jednak na jego peryferiach. Mogłoby to oznaczać podporządkowanie zewnętrznym ośrodkom wpływu i poczucie utraty niezależności.

W przyszłości mogłoby to ponownie wywołać nastroje rewizjonistyczne.

Rosja zależna od Pekinu

Czwarty scenariusz zakłada wejście Rosji do chińskiej strefy wpływów. W takim układzie Moskwa stałaby się dostawcą surowców naturalnych, rynkiem zbytu dla chińskich towarów oraz strategicznym buforem między Chinami a Zachodem.

Mielniczenko uważa jednak, że taki model nie leży w interesie ani Rosji, ani Chin. Rosja utraciłaby samodzielność, a Pekin musiałby ponosić dodatkowe koszty związane z problemami zależnego partnera oraz narastającym niezadowoleniem rosyjskiego społeczeństwa.

Zdaniem przedsiębiorcy różnica między funkcjonowaniem Rosji jako peryferii Zachodu a uzależnieniem od Chin byłaby niewielka. W obu przypadkach kraj zachowałby poczucie zależności, co mogłoby sprzyjać rozwojowi agresywnego nacjonalizmu.

"Suwerenna Rosja"

Ostatni scenariusz – budowa "suwerennej Rosji" – w pewnym stopniu nawiązuje do argumentacji Władimira Putina dotyczącej potrzeby samodzielnego rozwoju państwa i uniezależnienia się od wpływów zewnętrznych. Mielniczenko kładzie jednak większy nacisk na przewidywalność takiego modelu.

"Taka Rosja nie powinna być wygodna ani dla Zachodu, ani dla Chin. Może być trudnym partnerem dla Zachodu, ale nie będzie "czarną dziurą". Może być mniej uległa wobec Chin niż państwo-klient, ale będzie bezpieczniejsza niż duży i niestabilny wasal" – napisał.

Rosja musi sama znaleźć swoją drogę. Bez ingerencji z zewnątrz

Przedsiębiorca podkreśla również, że wielu przedstawicieli rosyjskiego biznesu, nauki i kultury, którzy budowali kraj po rozpadzie ZSRR, postrzegało siebie jako część zglobalizowanego świata. Jego zdaniem zachodnie sankcje zmusiły jednak Rosję do ponownego przemyślenia swojej zależności od zewnętrznych powiązań gospodarczych.

Według Mielniczenki sankcje stały się impulsem do rozwoju krajowej produkcji oraz budowy technologicznej i gospodarczej suwerenności. Uważa on, że o sposobie realizacji tej suwerenności powinni decydować wyłącznie sami Rosjanie, bez oglądania się na oczekiwania państw zewnętrznych.

Jak argumentuje, próby kierowania tym procesem z zewnątrz są skazane na niepowodzenie i przynoszą odwrotny skutek, ponieważ podważają suwerenność, bez której – jego zdaniem – nie jest możliwe osiągnięcie trwałego pokoju.

"Musimy się z tym pogodzić – nie z sympatii do Rosji, lecz dlatego, że nie ma alternatywy" – podsumował miliarder.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
oprac. Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPięć wizji oligarchy na przyszłość Rosji. Nie szukajcie tam optymizmu i słowa "demokracja" »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj