W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku Białorusini kupili polskie towary o wartości ponad pół miliarda dolarów.

Wicepremier Janusz Piechociński powiedział IAR podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego, że piłka znajduje się po stronie Mińska. Jego zdaniem „do tanga trzeba dwojga”, a z różnych powodów strona białoruska nie dopełniła wszystkich obowiązków związanych z uruchomieniem małego ruchu granicznego. Minister gospodarki liczy, że uda się przełamać te trudności.

Wojewoda podlaski Andrzej Meyer wyjaśnia, że przedsiębiorcy cały czas szukają okazji, żeby sprzedać swoje produkty. Po wcześniejszym zmniejszeniu ruchu granicznego powraca on do poprzednich poziomów. Według wojewody polskim przedsiębiorcom udało się już znaleźć pośredników na Białorusi, którzy sprzedają ich towary dalej na wschód.

Dyrektor Służby celnej w Białymstoku, Mirosław Sienkiewicz przyznaje, że ruch graniczny odbudowuje się. W pierwszym półroczu zarówno ruch osobowy jak i towarowy zmniejszył się. Według rozmówcy IAR jedną z przyczyn było osłabienie białoruskiego rubla. Sytuacja poprawiła się z początkiem drugiego półrocza.

W ubiegłym roku obywatele Białorusi zostawili na Podlasiu ponad miliard złotych. W tym roku dokonali zakupów za około 650 milionów złotych. Od stycznia podlaski odcinek przekroczyło około 2,7 mln Białorusinów.

Wymiana handlowa między tymi krajami była warta w ubiegłym roku około 3 miliardów dolarów.

>>> Czytaj też: Rosja stworzy bazę lotniczą na Białorusi? Mińsk milczy